27 listopada 2012

Krew, pot, łzy i taka akcja, żebyś dał piątaka

Plany na poniedziałek były zupełnie inne. Miałyśmy skrapować hurtowo: robić album i kartki świąteczne, planować wspólny projekt, a potem jeszcze odwiedzić świątynię zakupów zwaną Tigerem. Ja z Ulą, bo wpadli do nas z Grzesiem. Dzień wyglądał jednak nieco inaczej. Z łazienki dobiegło "jebudu" oraz "aaaaaa". Myślałam, że coś tam spadło, rozsypało się, kij tam. Ale okazało się, że tym czymś było szklane naczynie, a gdy rozpryskiwało się na kawałki, rozcięło Uli stopę. Kolejne minuty to łapanie wszystkiego, co pod ręką, by zatamować krwawienie. Łazienka przypominała nieco rzeźnię. Zapomniałyśmy podstawić papier, żeby były artystyczne chlapania.
Potem przychodnia, apteka, a na koniec ostry dyżur, bo w przychodniach nikt szyć nie umie. I tak upłynęła nam większość dnia. Ula pozyskała elegancki szew, ból nogi i konieczność kuśtykania. Nie mogła nawet na pocieszenie zwiedzić Tigera. Po powrocie do domu zabrałyśmy się za błyskawiczne skrapowanie, żeby nieco odreagować. Wykleiłyśmy szybciochem prace w zastępstwie wybitnie wspaniałych albumów, które miały powstać. Tak dla upamiętnienia poprzedniej, mniej krwawej wizyty Uli i Grześka (wtedy tylko zepsuł im się samochód). Nie wiem, czy jeszcze kiedyś zdecydują się przyjechać, ale mam nadzieję, że ten skrap ich udobrucha:



Tytuł to żart środowiskowy, chyba to zbyt długa historia, by ją rozwijać. W każdym razie hasło "cud sokólski" pada w tym zestawieniu osobowym nader często.

A teraz jeszcze, by nie był to tylko krwawy post rodem z thrillera, opowiem Wam o swoim głupim pomyśle. Myślę, że mój osobisty narcyzm może Was w tym momencie powalić, ale co tam. Se wymyśliłam, to piszę.
Zbliżają się Święta, których jak już wiele razy wspominałam, po prostu nie lubię. Żeby je nieco oswoić, postanowiłam w tym roku zainwestować w choinkę. Bombki kolekcjonowałam już od zeszłego roku, kiedy to na wyprzedażach wyszukiwałam ciekawych okazów. Ale nie chcę, by była to choinka sklepowa z natłokiem chińskiego badziewia. Mam zamiar wieszać pierniczki i inne duperele robione ręcznie. Uwielbiam choinki z dawnych czasów, kompletnie eklektyczne, z masą najróżniejszych ozdób, które pozornie do siebie nie pasują, a jednak tworzą genialną całość. No i tu moja prośba do Was. Brzmi ona tak:


Gdyby komuś się chciało, to przyjmę ozdoby wykonane Waszymi ręcyma. Adres oczywiście udostępnie mniej publicznie. Może być wszystko, co wpadnie Wam do głowy. Papierowa zawieszka, coś filcowego, włóczkowego, szmacianego, recyklingowego. Marzy mi się absolutny mix kolorów, stylów, pomysłów. Wystarczy jedna ozdoba, a ciocia Lejdi się ucieszy. Z radością pokażę tu gotową choinkę ze wszystkimi dekoracjami. Ja wiem, że to żadna fajna akcja, nie ma charytatywnego wydźwięku, ani niespecjalnie coś można wygrać. Ale może po prostu ktoś zrobi coś dla zabawy? Ucieszę się niezmiernie, a choinką będę się chwalić do bólu, jeah!

A już tam całkiem na koniec mam dla Was zadanie rozweselające. W Art Piaskownicy znajdziecie moją nową fotoGRĘ. Tematem jest pompon. Zapraszam do zabawy. Takiego wesołka przydybałam ja:


Pozostałe prace naszego DT obejrzycie na piaskownicowym blogu. Zapraszam do zabawy!


18 komentarzy:

  1. Czekałam na post z pomponem, żeby zapytać - Lejdi, Ty dziergasz?? Co to DT Piaskownicy robi z ludzi :)

    Uli strasznie szkoda, mówi się, że do trzech razy sztuka... Jeśli zdecyduje się jeszcze przyjechać, to może przeżyje.. same miłe chwile :)

    Co do choinki - podoba mi się Twój pomysł :) Mój Luby wymyślił w tym roku, że chce taką choinkę, jakiej całe życie nie cierpiał - z przaśnymi, kiczowatymi bombkami. Szczerze mówić za samymi świętami nie do końca przepadam, chociaż okres przedświąteczny lubię. I na pewno coś mojego na Twoje drzewko powędruje.

    Buziak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziergam, a i owszem, choć akurat ta czapeczka była dodawana do soczku w Anglii :) ale pewnie gdybym się zaparła, to bym podobną zrobiła. najlepiej wychodzą mi szaliki, bo trzeba po prostu robić prostokąt :) ale dzierganie to już od lat uskuteczniam (tylko w razie potrzeby oczywiście).

      liczę na to, że Ula jeszcze zechce zaryzykować. trzymam kciuki :)

      ja jakiś czas temu przechodziłam fazę jednokolorowych choinek. mama i babcia niestety też, więc powywalały wiele starych bombek. straszny żal. teraz patrzeć nie mogę na choinki całe w chińskim plastiku. i poluję na bombki chociaż podobne do tych dawnych :) doczekać się nie mogę w takim razie na Twój wkład w moje drzewko :**

      Usuń
    2. nie no, zabiłaś mnie... dziergasz..!! szok :)

      Usuń
  2. eeee no myślałam, że moja zwiewność i gracja nie wyjdą na jaw :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taką historię miałąm przepuścić? noł łej! :D choć w sumie mogłam napisać, że jakiś pijak zaatakował Twą stopę nożem, ech, głupia ja

      Usuń
  3. ja ZAWSZE wieszam ten cały syf, koślawe peerelowskie bombki starsze ode mnie, zmutowane papierowe ryby poczynione w dzieciństwie, choinka bez tego badziewia to nie jest prawdziwa choinka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właaaśnie. zazdroszczę, że masz takie cuda. u nas większość poszła do kosza

      Usuń
  4. Pomysł na choinkę fajny. Ja bym nie wpadła. Ale mogę prosić o maila?

    OdpowiedzUsuń
  5. o matko ale macie przygody!!! mam nadzieje ze szybko sie Ulowa syra zagoi:) Pomysl z ozdobkami super! Ja kochana pamietam, ale sie jeszcze za nie nie wzielam, chusta tez lezy i czeka na skonczenie...musze sie wziac do roboty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzisz Agiś, miałaś szczęście, że wróciłaś ode mnie cała (i jeszcze z walizką pełną sreber) :D

      Usuń
  6. O Cię w dupę..historia serio mrożąca krew w żyłach- prawie widziałam kość oczyma mej wybujałej wyobraźni ahhahaa

    Co do ozdoby...cudny pomysł! Raczej mnie nie natchnie (bo świąt w domu nie spędzam więc mało świątecznie w domu będzie ;P ) aleee jakby co to będę o Tobie pamiętać :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my widziałyśmy kość nie tylko oczyma wyobraźni :/

      ja nigdy nie spędzam świąt w domu, ale w sumie uznałam, że w dupie to mam i też chcę choinkę :)

      Usuń
  7. Świetny pomysł na choinkę! Ja w tym roku spędzam pierwsze święta na swoim i już powiedziałam ukochanemu że żadnych plastików na choince nie będzie i że sama zrobie jakieś ozdoby! Teraz tylko muszę znaleźć czas...:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzymam kciuki. pochwal się efektem, bo kocham takie choinki :)

      Usuń
  8. straszna historia! Jakieś fatum nad Ulą wisi u Ciebie w Wawie :P

    a co do choinki, ja uwielbiam wszelakie choinki, ważne, żeby była :) Odkąd się wyprowadziłam, miałam tylko małego plastikowego kikutka, ale w zeszłym roku mój P. mnie zaskoczył i kupił nam sporą choinkę i ozdoby :) Plastikowe, bo plasikowe, ale liczyl sie sam gest i moja radosc po powrocie ze stanow do tak swiatecznego domku :) a w tym roku sama nie umiem zdecydować czego chce od naszej choinki :P to chyba wyjdzie w praniu juz niedługo :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...