Pokazywanie postów oznaczonych etykietą farby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą farby. Pokaż wszystkie posty

20 kwietnia 2013

Brzydkie kaczątko

Jak co miesiąc scrapkowy blog zaprasza do liftowania. Tym razem wzięłyśmy na warsztat ociekającą farbami i emocjami pracę Czekoczyny. U mnie znowu nie jest zbyt poważnie, ale jakoś do tych kolorowych zacieków tak bardzo pasował mi ten słodziakowy, bury łabądek. A że kolory farb intensywne, to wszelakie inne materiały musiały być spokojne. Gdy zbytnio próbowały się wyrywać i kraść spojrzenie odbiorcy, to chlust je gessem.
Do oryginału mi trochę daleko, ale proponuję wpatrywać się w brzydkie kaczątko pośrodku.




A w ogóle to chciałam Wam powiedzieć, że od bardzo dawna tak bardzo nie cieszyłam się z weekendu. Bo nie dość, że pracuję teraz w trybie etatowym, to jeszcze obrabiam te same rzeczy, które robiłam dotychczas. A wtedy doba staje się za krótka, oczy wiecznie zapuchnięte, a myśli rozbiegane. Dlatego perspektywa wieczoru, który mogę spędzić na luzie, bez przygotowywania żarcia na wynos, bez szykowania ubrania i bez nastawiania budzika, jest tak zajebiście piękna, że aż zbyt piękna.
O tak chciałam podzielić się prostą radością.

Teraz pora na materiały ze sklepu scrapki.pl, które okalają łabędzia:

29 lipca 2012

Zdjęcia, które się doczekały

Teraz będzie praca ze zdjęciami, które ogromnie lubię. Wywołałam je już dawno, ale co przykładałam do jakiegoś papieru, to mi do niego nie pasowały. I wczoraj przyłożyłam je do kartki, którą ozdobiłam w ramach wprawki przed liftem pracy Kolorowego Ptaka. Nagle coś zaskoczyło, wpadło w odpowiednią zapadkę, kliknęło. Reszta to była już tylko formalność. Znowu trochę plastra, farby i mało widocznych baniek mydlanych.







Pomijając, że kartka znowu cała pogięta, to przyznam się do zadowolenia z tej pracy. A swoją drogą, to czy są jakieś sposoby na to, by po moczeniu kartka była nadal prosta i gładka?

24 czerwca 2012

Pofalowane karteczki

Jakoś ostatnio wzięło mnie na używanie farb. Tak, ja wiem, dla większości z Was to skrapowa codzienność. A ja jakoś wiecznie miałam obawy. Dopiero dzięki liftonoszkowym wyzwaniom, przy których nie było opcji, trzeba było użyć farb, musiałam spróbować. I tak mi się spodobało, że coraz częściej mam pofalowane skrapy.
Na pewno nie odważyłabym się na takie akwarelowe szaleństwo, gdyby nie liftowanie artystycznego nieładu Mumki. Bawiłam się już wprawdzie w takie rozbryzgi, ale na białej kartce. A skrapowych papierów zawsze mi szkoda na eksperymenty. Ale mus to mus. Pomazałam białą świecówką, podmuchałam w akwarelowe zacieki i jest. Temat pracy nie mógł być inny. Ta improwizacja od razu skojarzyła mi się z wizytą Gabrysi.



Idąc mediowym tropem popryskałam także na różowo. Ciągle mam wrażenie, że przesadzam z ilością tego koloru, ale ile razy chcę się od niego odciąć, okazuje się on po prostu jedynym, który pasuje. Przy pracy gabrysiowej znów musiałam postawić sobie zadanie, że ZERO TOLERANCJI DLA RÓŻU.
Tu za to w nieograniczonych ilościach.



 Ramka powstała dzięki wylewaniu tuszu prosto z butelki. Robiłam ją w piątek po południu i jeszcze nie wyschła. I mam wątpliwości czy kiedykolwiek to zrobi.

Mam w ogóle dramat życiowy. Tyle naprodukowałam skrapów, że skończyły mi się koszulki w albumie. Czy widziałyście w polskich sklepach koszulki 30x30? Bo ja szukam bezowocnie. Jakiś czas temu kupiłam ostatnią paczkę Na Strychu i od tej pory nie ma, bida, posucha. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...