pomysłów. Wkurw mnie ogarnia. A wszyscy dookoła kipią kreatywnością. Ech.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wkurw. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wkurw. Pokaż wszystkie posty
31 marca 2012
21 września 2011
Na szybciora
Wprawdzie wróciłam w poniedziałek, ale nawet teraz trudno powiedzieć, że mam czas na blogowanie. Bardzo chciałabym zrelacjonować pobyt w raju, wrzucić miliard zdjęć, a także powstałe z nich skrapy. Ale ogólnie nie ogarniam.
Remont udał się cudownie, ale rzeczy w kartonach wciąż stoją. Dziś szłam na służbowe spotkanie ubrana w to, co było na wierzchu. Dobrze, że miałam poza kartonami coś lepszego niż szorty. Poza tym latam jak kot z pęcherzem, załatwiając różne sprawy i ciągle przypominają mi się kolejne. Zleceniodawcy też nie chcą, by o nich zapomnieć. No szlag mnie trafi, bo miałam plan.
Mój plan zakładał spokojny rozruch po urlopie, by nie zapomnieć o tych dwóch tygodniach w przeciągu minuty. Chciałam podjechać na zakupy, iść do kina, nadrobić serialowe zaległości. Tymczasem nawet na spożywcze zakupy nie znalazł się jeszcze czas i jem kanapki z pasztetem nieustająco. A gdy z 36 stopni w cieniu przerzuciłam się na 16 stopni w słońcu, złapałam megaprzeziębienie. Tak do kompletu. Kurde, wracam do Grecji!
Żeby całkiem nie popaść w rutynę i nudną prozę życia, gibam się:
A podczas przeglądania zaległości na Waszych blogach trafiłam na cudowne cuksy u mojej drogiej Agi :)
Remont udał się cudownie, ale rzeczy w kartonach wciąż stoją. Dziś szłam na służbowe spotkanie ubrana w to, co było na wierzchu. Dobrze, że miałam poza kartonami coś lepszego niż szorty. Poza tym latam jak kot z pęcherzem, załatwiając różne sprawy i ciągle przypominają mi się kolejne. Zleceniodawcy też nie chcą, by o nich zapomnieć. No szlag mnie trafi, bo miałam plan.
Mój plan zakładał spokojny rozruch po urlopie, by nie zapomnieć o tych dwóch tygodniach w przeciągu minuty. Chciałam podjechać na zakupy, iść do kina, nadrobić serialowe zaległości. Tymczasem nawet na spożywcze zakupy nie znalazł się jeszcze czas i jem kanapki z pasztetem nieustająco. A gdy z 36 stopni w cieniu przerzuciłam się na 16 stopni w słońcu, złapałam megaprzeziębienie. Tak do kompletu. Kurde, wracam do Grecji!
Żeby całkiem nie popaść w rutynę i nudną prozę życia, gibam się:
A podczas przeglądania zaległości na Waszych blogach trafiłam na cudowne cuksy u mojej drogiej Agi :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)