Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mama. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mama. Pokaż wszystkie posty

17 listopada 2012

Album o długim terminie przydatności

Plan był ambitny. Bon na sesję zdjęciową z okazji dnia mamy, a kilka dni później, z okazji matczynych urodzin, album z efektami tej sesji. Nie wiem, jak mogłam być aż taką optymistką i uznać, że w cztery dni uda się nie tylko umówić na zdjęcia, ale jeszcze je wywołać i oskrapować. Ostatecznie mama na urodziny dostała prezent zastępczy i promesę otrzymania albumu.
Cóż, trochę się obsunęło. Już z ogarnięciem terminu sesji zeszło nam do września, a zabawy z albumem to kolejne stulecie. Ale jest, zrobiłam! Na swoją obronę powiem, że każda strona musiała schnąć trzykrotnie, zanim mogłam wziąć się za kolejną. To chyba jednak nadal nie usprawiedliwia ponad dwóch miesięcy cackania się z tym. Efekt też trochę mija się z tym, co widziałam oczyma wyobraźni. Ale gdybym chciała robić to od nowa, to album powstałby pewnie na kolejny dzień matki. A tak zdążyłam przed Bożym Narodzeniem, ha! Pokażę tylko kilka stron, bo wszystkie są dość podobne. Poza tym słabo mi się robi na samą myśl o cykaniu zdjęć. Jest ciemno, mglisto i obrzydliwie. Stojąc pod Pałacem Kultury nie widziałam dziś nawet jego pierwszego piętra. Proszę więc wybaczyć średnie wrażenia estetyczne.










Domagam się słońca!  Nie chcę więcej publikować ciulowych zdjęć!



11 października 2012

Młode, zdolne, atrakcyjne

Nadrabiania zaległości ciąg dalszy.

Dziś powracam do wątku prac dziwnych. Bo czy ja przypadkiem nie zrobiłam żurnalowego wpisu w formie LO? Tak mi to jakoś wygląda. No w każdym razie zaszalałam dość poważnie.



Nie mogę nie wspomnieć o zdjęciach. Bo tuż po sesji z wypiętym tyłkiem w centrum Warszawy, nastąpiła sesja z matulą. To był prezent na dzień matki. Tylko realizacja się nieco obsunęła, bo wakacje, rozjazdy, praca, pogoda i masa innych okoliczności. W końcu dzień matki odbył się na początku września, a za aparatem znów stanęła niezawodna Ania. To zresztą był jej pomysł, by taki prezent podarować mamie. I trafiła w dziesiątkę, bo teraz moja rodzicielka wszędzie się chwali jakie ma czadowe zdjęcia. Nawet zastanawia się, jak mnie z nich powycinać. Cóż, z jakiejś innej okazji sprezentuję jej chyba sesję na golasa, żeby samozachwytowi stało się zadość. Gdyby ktoś chciał pooglądać więcej fotek, to zapraszam tu.
I wiecie co, naprawdę fajnie jest mieć taką pamiątkę. Kiedyś pewnie uznałabym, że sesja z mamą to obciach. Ale człowiek się starzeeeeje.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...