Ulalala, pojechałam grubo. Tym razem to ja proponowałam pracę do liftowania i wybrałam urzekający pomysł Julie Comstock z bloga Cosmo Cricket. Tak się fajnie złożyło, że moja liftonoszkowa kolej przypadła na chwilę przed Walentynkami, a praca inspiracyjna jest wręcz idealna na ten moment. Ale o kartce za chwilę, najpierw LOsik. Też miłosny. Miłość własna w ociekającym narcyzmem wydaniu. A co!
A do kompletu trochę miłości dla Lubego:
Kartka trafiła dziś do koperty i potajemnie wpadła do torebki śniadaniowej. Mam nadzieję, że Luby w ogóle ją znajdzie. I że będzie to zanim kartkę zaleje oliwa z sałatki.
PS. I jeszcze chwila samouwielbienia. Mój wakacyjny obrazeczek wygrał w tym miesiącu bon na papiery ILS.
Oklaski, ukłony, kurtyna.
A do kompletu trochę miłości dla Lubego:
Kartka trafiła dziś do koperty i potajemnie wpadła do torebki śniadaniowej. Mam nadzieję, że Luby w ogóle ją znajdzie. I że będzie to zanim kartkę zaleje oliwa z sałatki.
PS. I jeszcze chwila samouwielbienia. Mój wakacyjny obrazeczek wygrał w tym miesiącu bon na papiery ILS.
Oklaski, ukłony, kurtyna.

