Ostatnio na fali porządków poopróżniałam różne pudła i okazało się, że mam nawet trochę miejsca do przechowywania. A byłam pewna, że zapchałam już każdy kąt w chałupie. Postanowiłam w końcu zlitować się nad skrzyneczką, którą dostałam kiedyś w ramach 'materiałów prasowych'. Nienawidzę tego czerwonego koloru drewna, ale pudełko stało i miało nadzieję kiedyś się przydać. Teraz przyszła na nie pora i stało się przechowalnią stempli, taśm i wstążek.
Takie było jeszcze wczoraj:
W ruch poszła szara farba, którą miałam kiedyś zamiar namalować pas na ścianie. Pasa nie ma, ale pudełko zyskało niezwykle matową fakturę.
Było też stemplowanie tabletkami :)
Wyszło tak:
Apdejt: Ja już tak mam, że zawsze mi mało i zawsze jestem niezadowolona. Tak też było tym razem. Chciałam mieć naćkane i zaśmiecone pudełko i zaczęłam kombinować. Wyszła tragedia, więc zaczęłam kombinować dalej. I tak po iluś nieudanych próbach i przykryciu ich następnymi warstwami, mam swą bałaganiarską skrzyneczkę.