Pokazywanie postów oznaczonych etykietą charytatywnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą charytatywnie. Pokaż wszystkie posty

12 listopada 2012

Szczęśliwa trzynastka i kwadraty Mondriana

Dziś skumulowało się sporo terminów. Nie wiedziałam, czy zawalać Was tysiącem notek jednego dnia, dlatego trochę upchnę w jeden post, a trochę zostawię na jutro.
Zacznę od zapowiadanego ostatnio projektu 'Szczęśliwa 13' na blogu Uli Phelep. Dziś właśnie ruszył, a ja otwieram pulę. Trochę się boję, bo po mnie będą same znane i megazdolne baby, które zapewne zmiotą mnie z powierzchni ziemi. No ale ktoś musi zacząć. Właściwie to trudno powiedzieć, że mam jakąś specjalną technikę, dlatego opowiedziałam o tym, co najczęściej stosuję - o twórczym recyklingu. Wiecie, że ciągle upchnę na pracach jakieś śmietki. Kto mnie spotkał, zauważył też, że zbieram jakieś kolosalne ilości makulatury, wszędzie, gdzie tylko wejdę. Trudno było mi usystematyzować te działania w jakimś spójnym tekście, ale może kogoś to zainspiruje. Po więcej informacji zapraszam na bloga Uli. A tak wygląda moja recyklingowa praca.


 Wykorzystałam m.in. próbnik farby, wnętrze koperty, naklejkę z paczki, ulotkę, instrukcję obsługi, zakładki biurowe itd. A proces tworzenia  był bardzo miły, bo przyklejałam co mi wpadło pod rękę, siedząc przy stole z Uliettą i winem.
Polecam śledzenie projektu przez kolejnych 13 dni, bo biorą w nim udział naprawdę świetne osoby. Sama gorąco liczę na to, że uda mi się coś podpatrzeć.


Dziś jest też pora na pokazanie pierwszego wpisu do żurnala o sztuce. Został w końcu rozdziewiczony!

 

Ula na zachętę zapodała przyjazny i wdzięczny temat. Inspirowałyśmy się twórczością Pieta Mondriana, holenderskiego malarza znanego z charakterystycznych abstrakcji. Te kolorowe kwadraty można spotkać na meblach, ciuchach, naczyniach, a nawet kosmetykach. Znacznie więcej dowiecie się z bloga inspiratorki tego wyzwania.

Wygląda znajomo, prawda? A po mojemu (lift Mondriana?) wygląda to tak:



Wybaczcie, że foty wyglądają jak robione w w nocy telefonem stacjonarnym, ale jakoś pogoda nie chce ze mną współpracować. Lecę zobaczyć, co zrobiły pozostałe dziewczyny, do czego i Was zachęcam. Zwiedzamy blogi: Uli, Antilight i Noomiy.

A teraz ważne ogłoszenie duszpasterskie. Pamiętacie, jak rok temu przygotowałam kartki dla mieszkańców Niegowa? W tym roku akcja nie znika. Wręcz przeciwnie - robi się coraz bardziej rozbuchana. Ja już kombinuję, co i komu przesłać. Mam nadzieję, że i Was zachęcę. Poczytajcie, co o każdej z osób napisała najwspanialsza z Kaczek. A żeby było ładnie, to jeszcze obrazek od Bebe. To co, kleimy?

27 sierpnia 2012

Podwójny debiut

Dzieje się, moje drogie. Dziś zadebiutowałam. Dwukrotnie. Niezły rezultat, nie? Po pierwsze oficjalnie wystąpiłam jako nowa członkini DT Art Piaskownicy. Dziewczyny zaprosiły mnie niedawno i mało nie zemdlałam z wrażenia. Czuję, że będzie to niezła szkoła, bo każą mi tam robić różne rzeczy, których nie umiem. Na przykład szyć. Efekt pierwszej takiej walki, to właśnie drugi mój dzisiejszy debiut. Uszyłam słonia na najnowsze wyzwanie 12/12 Humy.


Może i koślawy, może bez ogonka, ale za to w dobrej wierze.
Huma zaproponowała bowiem wszystkim udział w fajnej akcji - Wyślij słonia dla dzieciaka. Szyjemy dla dzieci będących pod opieką Fundacji Słonie na balkonie. Wytyczne są proste. Uszyj słonia, pamiętaj, by był bezpieczny dla dziecka, a potem do 21 września wyślij pod adres partnera konkursu:
HealthThink public relations
ul. Gdańska 80
90-613 Łódź
z dopiskiem Fundacja Słonie na balkonie

I proszę mi nie mówić, że nie potraficie szyć. Ja też nie potrafię, ale kto by się tam tym przejmował.

24 kwietnia 2012

Co awizo przyniosło

Kocham mojego listonosza. Kocham jego awiza w skrzynce. A ja zazwyczaj w ciągu dnia siedzę w domu. Nazbierało się ich z kilku dni. Każdego oczywiście byłam. Wystarczyło domofonem zadzwonić i sprawdzić. Ale mój listonosz wychodzi z założenia, że na trzecim piętrze to na pewno nikogo nie ma. Wzięłam ten plik karteluszek i wyruszyłam. Warto było. W jednej paczusi znalazłam wyczekane pudełko kolażowe z Collage Cafe. Do zabawy zgłosiłam się wieki temu i zdążyłam zapomnieć. A tu ostatnio wiadomość od drugiej szesnaście, żebym spodziewała się przesyłki. (Szkoda, że listonosz nie wiedział, że się spodziewam i że czekam na górze). Pudełko się już nie domyka, tak jest wypchane różnościami. Oto, co wybrałam:


Cuda same, nie? W zamian dorzuciłam swoje zabawki:


Oby komuś coś się przydało. Upchnęłam wszystko kolanem, obwiązałam pudełko sznurkiem i zaraz będę pakować do wysyłki. Po przejściu przez liczne zdolne ręce, pudełko wygląda tak:


Czy muszę mówić, kto je ochlapał?
Kolejne awiza przyniosły równie miłe niespodzianki. Same skrapowe w dodatku. Przybył zakupiony niedawno duży dziurkacz z gwiazdką, bo czułam ogromny jego brak. Teraz oczywiście wielkie gwiazdki będą wszędzie (czyżby na pudełku była duża gwiazdka? ojej). No i mój ostatni dość niespodziewany nabytek. Wzięłam jakiś czas temu udział w charytatywnej aukcji dla Witusia. Do kupienia był cynkowy zestaw startowy z cudownymi papierami Makowego Pola i innymi łakociami. Zalicytowałam i zapomniałam. Byłam przekonana, że i tak nie wygram, ktoś mnie przebije i już. Dopóki nie przyszło info z Allegro, że ja kupiłam zestaw. Cieszę się niezmiernie i mam nadzieję, że Wituś wkrótce będzie całkowicie sprawny. Zajrzyjcie na inne aukcje, może Wam coś też wpadnie w oko. Ja wygrałam takie wspaniałości:


PS. Widziałyście już nowy Nulkowo-Jaszkowy projekt Sodaliciuos? Ja umarłam. Oczywiście już dokonałam zamówienia i zaraz czeka mnie kolejne awizo :D
Zajrzyjcie na cuksy:


13 grudnia 2011

Tudu reaktywacja

No cóż, moja lista zadań do wykonania jakoś nie chce topnieć, bo nie mam kiedy się za to wszystko wziąć. Jutro mam jeszcze koszmarny artykuł do oddania, ale potem być może będzie trochę czasu na przedświąteczne ogarnianie. Właśnie miałam się wziąć za pierniczki, ale okazało się, że miodu w domu za mało. No nic z tej listy nie chce zniknąć.
Ale żeby lista nie poczuła się smutna i zakurzona, mogę oficjalnie dopisać do niej nowe zadanie. Choć wiem, że przestałam nadążać za grudniem, to się podjęłam. Bo miło mi bardzo, że uznano mnie za odpowiednią osobę.

Napisała do mnie Daga zwana Kaczką i poprosiła o udział w przefajnej akcji. Prosta sprawa - robimy najładniejsze kartki, jakie umiemy i przesyłamy do wybranych podopiecznych Domu Pomocy Społecznej w Niegowie. Więcej informacji tu. Szczegółowe informacje o każdym z podopiecznych ułatwią z pewnością spersonalizowanie kartek i dorzucenie jakiegoś świątecznego drobiazgu. Zbieram właśnie myśli, szukam bratniej duszy i zaczynam kombinować nad kartkami. Mam nadzieję, że też się przyłączycie. No i koniecznie szybko rozprzestrzeńcie tę informację. Wiadomo, że poczta nie lubi się spieszyć z doręczaniem kartek, więc my się pospieszmy z ich robieniem :)
Dzięki wielkie Kaczuszko za zaproszenie.

14 sierpnia 2011

Hurcik dla Zuzi

Ruszyłam z kopyta. Częściowo zmotywowała mnie na pewno przesłana przez Tores 'Wena', a częściowo post u Majstrującej Asi. Trwa akcja zbierania rękodzieła na wrześniowy kiermasz, który ma pomóc w leczeniu maleńkiej Zuzi. Pierwsza moja myśl była taka, że moje twory nie nadają się raczej na sprzedaż. Potem dopowiedziałam sobie jednak, że przy takich okazjach ludzie może mniej patrzą, czy coś im się mega podoba, czy może mniej. I że może nie muszę być wybitną artystką, żeby coś przesłać.
Wczoraj zasiadłam i przestać nie mogę. Kleję, tnę, kleję, tnę. W dużej mierze znów odchodzi recykling totalny, bo powstają kartki ze starych katalogów. Z przyjemnością wyżywam się w szczytnym celu, bo jak już kiedyś wspominałam, nie lubię robić rzeczy niepotrzebnych. Dlatego tak ciężko przychodzi mi robienie LO albo innych form mało praktycznych. A tu wszystko co wydziubię, poleci w świat, nie będzie się marnować i kurzyć. Więc na pewno na tych rzeczach się nie skończy:






Komplet karnecików do prezentów
Znany już recyklingowy notes. Mnie nie jest potrzebny, a może zarobi dla Zuzi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...