Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 15 rzeczy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 15 rzeczy. Pokaż wszystkie posty

23 stycznia 2013

Przepis na twórczy szał

No i zrobiła mi się kolejka prac, że aż nie wiem, co kiedy puszczać. Ta dzisiejsza powstała na najnowsze wyzwanie w Art Piaskownicy. Przepis Sagitty był tak przyjazny, że mogłam nawet zapomnieć o nim podczas tworzenia, bo i tak łatwo było spełnić warunki. Do wykorzystania było: serce, słowo, metal i aparat fotograficzny. Świetny zestaw, prawdaż?
Mnie skłonił on do absolutnie spontanicznej zabawy, czego efektem jest kolejny bajzel.





Muszę dodać, że połowę zasług w tej pracy ma najlepsza z Gurek, która dostarczyła wszystkich fajniejszych materiałów tu użytych. Tak, tak, to jeszcze pokłosie 15 rzeczy, których było tak naprawdę 176 i wciąż z radością wykorzystuje je w kolejnych pracach. Tym razem przykleiłam kapsel, serducha i, co najważniejsze, rewelacyjny cytat. Leżał i czekał na swą chwilę, bo szkoda było mi go zmarnować. Aż w końcu uznałam, że już jego czas. I poszło!
Ponieważ, mimo wytycznych, ta praca w 100% oddaje mnie, zgłaszam ją w ostatniej chwili na Asiowe wyzwanie "Ja".

A w Piaskownicy możecie podziwiać fantastyczne pomysły dziewczyn, zrealizowane według tego samego przepisu.


20 grudnia 2012

Szaleniec liściowy

Kontynuuję odwyk i zamiast przejmować się zimą, powracam do złotej jesieni. A to za sprawą Asi, która do świątecznej przesyłki (będę chwalić się niebawem), dorzuciła mi 15 rzeczy. Były one tak idealnie zgrane ze sobą i tak jesienne, że od razu mnie tknęło do oprawienia fociszy z pobytu we Wrocławiu. Te cudne dni czekają na album, ale z racji braku czasu, na razie będzie LO. Bohaterką jest Gurka, która wariowała w liściach, niczym mała dziewuszka. Chyba wszystkie właśnie za to ją kochamy?




Po raz kolejny okazało się, że 15 rzeczy to baaardzo dużo. Ale na tym przecież polega wyzwanie.

Dzięki uprzejmości Asi, mogę pokazać fotkę zestawu. Ja oczywiście zbyt się podnieciłam, by o tym pamiętać.

by Asia-majstruje
 

13 grudnia 2012

Scrap po terapii

Jakiś czas temu jarałam się skrapowaniem we cztery przy mym skromnym stole. Wpadły Ula, Anti i Kasia worqshop. Z braku mądrzejszych pomysłów na jakąś wspólną działalność, skończyło się na męczeniu 15 rzeczy.



Dziewczyny dzielnie przyjęły tę koncepcję, udając, że choć minimalnie im ona nie przeszkadza. Ulepiłyśmy naprędce zestawy powyciągane z mojego śmietniczka i zaczęło się klejenie. Miało być pięknie, a wyszło jak zwykle. Chciałam, żeby na pracy było widać każdą z tych 15 rzeczy i tak się zapędziłam, że wyszedł dramat. Ula przeżyła podobnie trudne chwile, o czym zwierza się dziś u siebie. Przez chwilę był pomysł, żeby te dzieła wyrzucić i zapomnieć, ale jednak nie poddałyśmy się i przeprowadziłyśmy prace naprawcze. Oczywiście nie zrobiłyśmy zdjęć wersjom pierwotnym, byście nie dowiedziały się, jak ciężką potrafimy mieć rękę. Wystarczy, że wiedzą o tym obie Kasie, którym oczywiście prace wyszły jak spod igły. Swoją drogą, worqshopowa nadal się nie pochwaliła swym dziełem. Oraz filmem o naszej ciężkiej pracy.
A tu już finalny efekt (nadal nie urywa dupy, ale chociaż nie straszy dzieci po nocach):



Życie uratowały mi stemple scrapperin, które radośnie tu nabałaganiły.

A mój zestaw obowiązkowy wyglądał tak:


Swoją drogą, to chyba najwyższa już pora, by podsumować 15 rzeczy vol. 2. Czemu ja ciągle nie mam czasu?! Buu

20 listopada 2012

15 rzeczy powraca

Pamiętacie jeszcze 15 rzeczy? Miałam zabawę powtórzyć, ale jakoś nigdy nie było czasu. I w końcu zostałam przymuszona. Niemalże siłą! Gurka i Mira zaczęły się domagać, a im nie mogłam przecież odmówić. Nastąpiła więc repeta. Na nieco innych zasadach, ze względów czasowych. Ponieważ mamy już okres przedświąteczny, nie chciałam, by teraz dwa tygodnie trwał nabór. Dlatego zaproponowałam zabawę grupce osób z DT, do których należę. Grono zebrało się zajebiste, mam nadzieję, że wkrótce będziecie miały okazję zobaczyć prace wszystkich dziewczyn. Ja postanowiłam zacząć, poinformować o akcji i niecierpliwie czekać na inne dzieła.


Miałam w losowaniu wielkie szczęście trafić na Guru. Zabawki dla mnie przekazała mi więc na wrocławskim zlocie i mogłam od razu je wykorzystać. Oczywiście zamiast 15 rzeczy dostałam 150, ale tym razem starałam się powstrzymać przed przyklejeniem wszystkiego. Dokonałam selekcji, choć naprawdę wszystko tak się do mnie uśmiechało, że trudno było się oprzeć pokusie naćkania. Najpierw zestaw:


Fotkę trzasnęła zawczasu Gurka i jest tu kilka rzeczy, których nie wykorzystałam, za to nie ma kilku wykorzystanych. Dlatego np. nie widzicie na pracy tego genialnego napisu. Ale bez obaw. Na pewno użyję go już niebawem. Oczy mi się cieszą nieustannie na widok tego zestawu, bo czaicie, różowy jeleń, różowa folia bąbelkowa, te boskie serduszka naklejkowe i pierniczkowe i cała reszta dobrana tak, żeby idealnie pasowała. Miód po prostu. A niemądry Gurek mnie jeszcze przepraszał. Babo, całe moje problemy wynikały z tego, że nie chciałam z niczego rezygnować!
W efekcie powstał ten bałaganik:



Ale to jeszcze nie koniec. Nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie spieprzyła. W losowaniu udało mi się więc pominąć Agi, bo nie byłam pewna, czy weźmie udział. Okazało się, że weźmie, a ja nie miałam jak dołączyć Agi do gotowej listy. Postanowiłyśmy więc wymienić się 15 rzeczami między sobą. To oczywiście było mi bardzo na rękę, bo wiedziałam, że przesyłka będzie w pytunię. No i była. Była na tyle w pytunię, że zapomniałam sfotografować zawartości. Trochę szkoda, bo dość mocno zmodyfikowałam wycinankowe elementy. Musicie niestety uwierzyć mi na słowo. Kolory są dość oczywiste, tralalalala.



Zdjęcie też jest dość oczywiste. Taka przewidywalna jestem. Ale lubię tę falę różu w połączeniu z rudzielcem.

Pokażę też jeszcze dwa zestawy, które poleciały ode mnie.
Najpierw dla wylosowanej przeze mnie majstrującej Asi:


A ten dla Agiszonka:


A najpewniej już w 2013 r. ogarnę kolejną zabawę 15-rzeczową dla wszystkich. Jak tylko będzie nieco więcej czasu. Promys.

17 sierpnia 2012

Ile rzeczy?

Pamiętacie jeszcze projekt "15 rzeczy"? Jak się okazuje, pewne rzeczy lubią trwać. Niedawno wspominałam, że majstrująca Asia, oprócz broszki i pouczającego taga, dorzuciła też wyzwanie dla mnie. Postanowiłam je w końcu podjąć i ponownie skleciłam pracę z 15 rzeczy (i kilku dodatków).
Wyszło tak:



Dzięki Asiu za to kreatywne pobudzenie, bo ostatnio przez brak czasu nawet nie patrzę w stronę wesołej komódki. A tu sobie przysiadłam o 1 w nocy, rachu, ciachu i jest co pokazać. Przy okazji miałam wreszcie możliwość poznać świąteczne papiórki ILS w praktyce. No powiem, że łał.
Praca to tak w hołdzie dla pana Romka z Podlasia, który podbił rzeszę kobiecych serc swoimi domkami. Myślę, że w miejscowościach, w których ulubioną rozrywką jest picie na umór i narzekanie na brak pracy, posiadanie innej pasji wymaga pewnej odwagi.
A z najnowszych donosów, pan Romek ma już rozrusznik serca i po powrocie ze szpitala od razu pobiegł na grzyby. Dostał też tkaniny na zasłonki do domków i mam nadzieję, że więcej w tych cudeńkach nie zobaczę ścierek do podłogi jako ozdoby.

A wracając jeszcze do cudownych przesyłek. Zobaczcie, jaki z Maryszy wariat jest.


Taki notesior mi wydziergała swymi przezdolnymi łapkami. Widzicie ten kolorrrr? Marysz, cenkjuuu. I zauważ paznokieć, huhuhu.

26 lipca 2012

Aś wybawiciel

Uwaga, wyznanie. Nigdy nie byłam i raczej nie będę perfekcyjną panią domu. Nie można do mnie wpaść z zaskoczenia, bo bałagan jest zbyt smutny. Trzeba najpierw wystąpić z podaniem o wizytę. Nie stosuję pokazywanych w telewizji systemów porządkowania szafy, mycia kibla, segregacji prania. Ciuchy zrzucam wieczorem na krzesło, a gdy przyjdzie ich pora, kłąb ubrań niosę do pralki. Kończy się to często wypraniem 20 zł, wizytówek albo broszek. Na przykład tego filcowego cuda, które towarzyszyło mi na zlocie. Koszulka po tej saunie trafiła od razu do pralki, a przy rozwieszaniu wypadł z niej zmierzwiony, zwisający kłębek. W te pędy uderzyłam do majstrującej Asi, by wydziergała zastępstwo. Paczuszka przyszła wczoraj, jak zawsze otwierałam w drodze do autobusu i jak zawsze okoliczni żule patrzyli krzywo, gdy zaczęłam się turlać. Bo owszem, w kopercie znalazła się cudna, megastarannie wykonana broszka. Ale było też coś jeszcze:

Żałuję, że nie mam w domu pomieszczenia pralniczego, by tę karteluchę z tagiem powiesić nad pralką. Chyba przypnę ją do kosza na ciuchy. Asia mnie po prostu zabiła. Ale też wybawiła z broszkowego niebytu. Dzięki, szaleńcu!
W kopercie znalazłam też kolejną niespodziankę. W nawiązaniu do skończonej niedawno zabawy w "15 rzeczy" Asia przysłała mi nadprogramowy komplecik w czadowych kolorach.


Przyjmuję wyzwanie i już rwę się do roboty! Asiu, lowe Cię!

16 czerwca 2012

300 rzeczy

20 osób, 20 przesyłek, co najmniej 300 rzeczy krążących po Polsce i świecie. Jak na razie - 14 pięknych prac. Z pewnością reszta pojawi się niebawem, ale założeniem było podsumowanie zabawy dziś. Resztę dokonań dziewczyn sukcesywnie dorzucę.
Była masa zabawy, sporo radości, trochę obaw i mnóstwo twórczego myślenia. Nie każda przesyłka trafiała idealnie w gust obdarowanej osoby, ale przecież o to właśnie chodziło. By zrobić coś nowego, spróbować się w nowych dziedzinach. I wyszło super. Obejrzyjcie nasze prace. Mam nadzieję, że urzekną Was tak, jak mnie.

Agi z 15 rzeczy od Antilight

Antilight z 15 rzeczy od Ewy

Ewa z 15 rzeczy od fyszki

Asia Majstruje z 15 rzeczy od Nulki

Alexandra z 15 rzeczy od Asi, co Majstruje

blondeontheroad z 15 rzeczy od Alexandry

ZU_zanna z 15 rzeczy od blondeontheroad

Tores z 15 rzeczy od Justt

worQshop z 15 rzeczy od Agi

Lejdi z 15 rzeczy od worQshop

zuzanka czaruje z 15 rzeczy od Lejdi

Marysza z 15 rzeczy od Zuzanki, co czaruje

Aśko z 15 rzeczy od Maryszy

Ulietta z 15 rzeczy od Natolinka

fyszka z 15 rzeczy od Tores

Marta z 15 rzeczy od Aśko

 Olina z 15 rzeczy od Ulietty

Natolinek z 15 rzeczy od Marty

Jestem pełna pozytywnej energii po tej zabawie, bo wiem, że niektóre dziewczyny nigdy wcześniej nie robiły skrapa i zaczęły właśnie dzięki tej zabawie. Mam nadzieję, że będziemy kontynuować i ktoś zgłosi się do kolejnej edycji. Dzięki dziewczyny!

4 czerwca 2012

15 tysięcy rzeczy, jedno LO

Chwaliłam się ostatnio całą masą cudów, które przesłała mi Kasia. Początkowo pomyślałam, że skoro dostałam znacznie więcej niż 15 rzeczy, to będzie jeszcze łatwiej coś z nich wykleić. Ale przerosła mnie ilość miejsca. Bardzo chciałam użyć wszystkiego, niczego nie pominąć, nie ukryć. No i dłuuuugo układałam, aż w końcu ułożyłam. Mam wrażenie, że mogło to wyjść fajniej, mając w pamięci potencjał przesłanego zestawu. Ale praca powstała, misja zakończona.
To tak z tęsknoty za jakimś wakacyjnym wyjazdem...



Kasiu, jeszcze raz Ci baaaardzo dziękuję za te cudowne materiały. To, co zostało z pewnością będzie się jeszcze nie raz pojawiać.

Trzymajcie dziś kciuki, bo ważne zlecenie kończę. Oby się udało, oby się udało.

30 maja 2012

Tureckie przysmaki

Kiedy listonosz podawał mi ostatnio kopertę z zagramanicznymi naklejkami, zaczęłam przebierać nóżkami, żeby już sobie poszedł. Zamknęłam drzwi i dla pewności odwróciłam kopertę. Z tyłu był turecki adres worQshopowej Kasi, który objętością przypomina pierwszą stronę 'Pana Tadeusza'. A to oznacza tylko jedno. Przybyło moich 15 rzeczy. Drżącymi paluchami rozbebeszyłam kopertę, by zastać w niej śliczny pakuneczek.


Dalej, dalej, no otwórz wreszcie. No i ukazały się. Okazało się, że Kasia ma problemy z liczeniem i zamiast 15 dostałam 150, ale ja się tam gniewać nie będę. Same cuda. Nie mogę się doczekać zlepiania ich ze sobą.


Teraz jeszcze czas jest potrzebny. Bardzo, bardzo potrzebuję kilku godzin na własne przyjemności. Ale nieustannie piszę. A jeszcze babci popsuło się oko i teraz pewnie będzie wymagała pomocy przez dłuższą chwilę. Niech ktoś pożyczy mi chociaż godzinkę.
Dzięki Kasiulu! Takie przesyłki to sama radość.

22 maja 2012

15 rzeczy poleciało

Jak to miło, gdy projekt zaczyna nabierać rumieńców. Listonosze mają ostatnio co robić, bo 15 rzeczy przechodzi z rąk do rąk. Duża część dziewczyn otrzymała już przesyłki i mam nadzieję, że wkrótce stworzą jakieś fantastyczne dzieła.
Mnie w losowaniu przypadła wysyłka do Zuzanki, co czaruje. Mogę wreszcie zdradzić, co posłałam w świat. Razem z adresownikiem zrobiłam jeszcze jednego malucha i właśnie on poleciał do czarującej koleżanki.


No ale oczywiście główną zawartość koperty stanowiło 15 rzeczy. Na zdjęciu jest ich z jakiegoś powodu 14, bo zapomniałam dołożyć spinacza.


Mam nadzieję, że z tego zbiorowiska uda się Zuzance coś fajnego wymodzić.

A w ogóle odczuwam ogromny niedosyt taśm dekoracyjnych. Dlatego z wielką nadzieją przystępuje do losowania ich kompletu w Lawendowym Domu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...