Nadrabiania zaległości ciąg dalszy.
Dziś powracam do wątku prac dziwnych. Bo czy ja przypadkiem nie zrobiłam żurnalowego wpisu w formie LO? Tak mi to jakoś wygląda. No w każdym razie zaszalałam dość poważnie.
Nie mogę nie wspomnieć o zdjęciach. Bo tuż po sesji z wypiętym tyłkiem w centrum Warszawy, nastąpiła sesja z matulą. To był prezent na dzień matki. Tylko realizacja się nieco obsunęła, bo wakacje, rozjazdy, praca, pogoda i masa innych okoliczności. W końcu dzień matki odbył się na początku września, a za aparatem znów stanęła niezawodna Ania. To zresztą był jej pomysł, by taki prezent podarować mamie. I trafiła w dziesiątkę, bo teraz moja rodzicielka wszędzie się chwali jakie ma czadowe zdjęcia. Nawet zastanawia się, jak mnie z nich powycinać. Cóż, z jakiejś innej okazji sprezentuję jej chyba sesję na golasa, żeby samozachwytowi stało się zadość. Gdyby ktoś chciał pooglądać więcej fotek, to zapraszam tu.
I wiecie co, naprawdę fajnie jest mieć taką pamiątkę. Kiedyś pewnie uznałabym, że sesja z mamą to obciach. Ale człowiek się starzeeeeje.
Dziś powracam do wątku prac dziwnych. Bo czy ja przypadkiem nie zrobiłam żurnalowego wpisu w formie LO? Tak mi to jakoś wygląda. No w każdym razie zaszalałam dość poważnie.
Nie mogę nie wspomnieć o zdjęciach. Bo tuż po sesji z wypiętym tyłkiem w centrum Warszawy, nastąpiła sesja z matulą. To był prezent na dzień matki. Tylko realizacja się nieco obsunęła, bo wakacje, rozjazdy, praca, pogoda i masa innych okoliczności. W końcu dzień matki odbył się na początku września, a za aparatem znów stanęła niezawodna Ania. To zresztą był jej pomysł, by taki prezent podarować mamie. I trafiła w dziesiątkę, bo teraz moja rodzicielka wszędzie się chwali jakie ma czadowe zdjęcia. Nawet zastanawia się, jak mnie z nich powycinać. Cóż, z jakiejś innej okazji sprezentuję jej chyba sesję na golasa, żeby samozachwytowi stało się zadość. Gdyby ktoś chciał pooglądać więcej fotek, to zapraszam tu.
I wiecie co, naprawdę fajnie jest mieć taką pamiątkę. Kiedyś pewnie uznałabym, że sesja z mamą to obciach. Ale człowiek się starzeeeeje.












