Ale mnie wzięło w ten weekend. Chyba konieczność powrotu do rzeczywistości po urlopie motywuje mnie do robienia czegokolwiek innego.
Od 100 lat nie pojawiło się nic w mojej książce z przepisami. A że ostatnio z braku obiadowej koncepcji wypracowałam recepturę tarty szpinakowej, trzeba było ten moment uwiecznić.
Zdobyłam się nawet na chwilę dziergania na drutach, bo strona była jakaś taka mroczna.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypieki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypieki. Pokaż wszystkie posty
12 czerwca 2011
9 kwietnia 2011
Przepis nr 7 - ślamazarne muffinki
O rany, ależ mnie niechciej dopadł. Najpierw dużo pracy, potem chęć wyjścia z domu byle gdzie, byle wyjść. I choć padało, wiało i zamrażało, szwędałam się po mieście całymi dniami. Dziś mnie naszło na robótki. Przepis na muffinki zaczęłam klecić na wyzwanie w Art Piaskownicy. Miało być błękitno i różowo. Mierzi mnie trochę to połączenie, ale uznałam, że spróbuję. Rozgrzebałam, zrobiłam cukierkowe tło i odechciało mi się na kilka dni. Wyzwanie dawno się skończyło, a ja zostałam z tymi kolorami w moim przepiśniku. Postanowiłam jednak dokończyć, nie trzymając się już piaskownicowych kolorów. Widać, że nie miałam do tego serca. Ale tak bywa :)
22 lutego 2011
Przepis nr 3
Och, och, jak przyspieszam. Dwa dni pod rząd, łolaboga. Tym razem cukierkowo będzie. To dla upamiętnienia odkrycia przepisu na dobry biszkopt. Ciągle mi takiego brakowało i w końcu kiedyś znalazł się jeden godny zapisania. Nigdy nie piekę samego biszkoptu. Zawsze jest on bazą dla jakiegoś przyjemnego, owocowego ciacha. Przetestowałam połączenie z jabłkami, truskawkami, śliwkami i brzoskwiniami. I nie byłabym w stanie wybrać, który smakował mi najbardziej.
Dlatego dziś scrap na słodko.
Dlatego dziś scrap na słodko.
18 lutego 2011
Przepis nr 1
Zaczęłam zapełnianie książki kucharskiej, bo tak sobie leży pusta bidula. Na pierwszym miejscu chleb. Powszedni, codzienny, dobry na każdy posiłek, a więc niezmiernie ważny. Trochę ciągle nie wychodzi, pewnie dlatego strona mu poświęcona też nie wyszła. Ale jest, jaka jest. Pocieszające jest to, że jeśli zacznę robić postępy scrapowe, ta książka będzie tego najlepszą dokumentacją.
Ponieważ znów złapałam fazę majkelową, przygrywało mi dziś do pracy "Scream". Dużo razy zagrało, zanim jakikolwiek koncept zaświtał w tej wielce kreatywnej głowie.
Ponieważ znów złapałam fazę majkelową, przygrywało mi dziś do pracy "Scream". Dużo razy zagrało, zanim jakikolwiek koncept zaświtał w tej wielce kreatywnej głowie.
15 lutego 2011
Puszyście
Znów mnie wzięło na wypieki. Ostatnio hitem mojego domu jest najlepszy na świecie sernik. Przepis wziął się od babci, ale skąd ona go ma to już nie wiem. Fakt faktem, że jest to najbardziej puszyste ciasto świata o obłędnym smaku. Wiem, że to kupa tłuszczu i cukru, ale nie poradzę. Takie ciasta są właśnie najlepsze. Muszę wyscrapować go w książce kucharskiej, która cierpliwie czeka na zapełnienie.
6 lutego 2011
Weekendowe wypieki
Mój zakwas o imieniu Stefan się obudził. Właściwie ja go obudziłam, zalewając zasuszonego biedaka wodą. Każdego by wyrwało ze snu. Stefan ma się dobrze, więc rozpoczęłam wypieki. Wczoraj wicher przeraźliwy zniechęcił mnie do wizyty w piekarni i to właśnie lenistwu zakwas zawdzięcza swój nowy żywot. A żytni chlebek na śniadanie to niegłupia sprawa. I nadal pozostajemy w temacie rękodzieła.
Subskrybuj:
Posty (Atom)