Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty

27 grudnia 2012

Pink deer collection

O rany, rany, jak miło wrócić do domu. Wczoraj umościłam się na ulubionej kanapie i wpatrywałam się tępo w choinkę, której udało się przetrwać w stanie wciąż przypominającym drzewo. Juhu!
A dziś pomyślałam sobie, że skoro chyba wszystkie już dotarły to mogę pokazać. Oto tegoroczna kolekcja kartek, które poleciały tu i ówdzie. Zamiast Rudolfa, mój różowy jeleń.







Mam nadzieję, że wszystkie jelenie trafiły do adresatek. 
Wspominałam też przy okazji przechwalania się prezentami, że w art-piaskownicowym gronie zrobiłyśmy sobie świąteczną wymianę. Cuda, które dostałam od Ibisiastej, już pokazywałam. Ja z kolei wylosowałam Maryszę i uznałam, że to świetna okazja by w końcu zrobić dla niej obiecaną dawno zakładkę. Nie udało mi się powtórzyć dokładnie takiej samej, jaką dostała Anti na zlocie w Warszawie, ale w wersji z kolorowego papieru też całkiem mi się podoba.


18 grudnia 2012

Wrap it!

Nie mogę uwierzyć, że te Święta to już, zaraz. Jak co roku średnią ekscytacją napawa mnie myśl o tygodniu spędzonym u rodziny. Będzie bolało. Tyle wolnego czasu, tyle nudy, a nie da się nawet poscrapować. Cóż, trzeba to będzie przeżyć. Ale za to zaczynam powoli doceniać okres przedświąteczny. Odkąd zajmuję się zabawami z papierem, polubiłąm na przykład pakowanie prezentów. Kiedyś w pośpiechu owijałam wszystko jakimś kiczowym papierem z niepasującą wstążką i miałam to gdzieś. Teraz staram się trochę pokombinować. Przynajmniej w przypadku osób, które to docenią. Na rodzinie w zeszłym roku zupełnie nie zrobiły wrażenia moje misternie zwijane pompony. W tym roku powracam więc do papieru w Mikołaje.
Jedynie prezent dla mamy będzie się w tym gronie wyróżniał. Bo ona docenia.


Ten pognieciuch to papier po bukiecie kwiatów. Specjalnie go jeszcze zmiętoliłam. A do tego trochę Popsów, moja ukochana maska i serducho pieczołowicie wymęczone z masy solnej i potraktowane złotem.
Do pakowania zmobilizowało mnie moje własne wyzwanie prezentowe na Art Piaskownicy. Ponieważ ta zabawa czeka zapewne Was wszystkie, myślę, że odzew powinien być ogromny, co nie?


Pozytywne spojrzenie na Święta daje mi też moja nowa miłość - 1,5 metrowe drzewo na środku pokoju. Razem z donicą jest ono mojego wzrostu, też lubi róż i kicz, przepada za błyskiem i piernikami. Odkąd mieszkam na swoim, a to już jakieś pięć lat, nie miałam jeszcze choinki w domu. Przez to przed Świętami nie chciało mi się nawet specjalnie ogarnąć chałupy, a co dopiero mówić o jakimś przystrajaniu. Wyniosłam z domu przekonanie, że skoro wyjeżdżamy do rodziny, to nie ma po co inwestować w choinkę. Teraz już wiem, że nic bardziej mylnego. Bo tak chociaż przed Świętami poczuję przyjemne ciepełko. Radości dopełniła Wasza hojność. Po moim egocentrycznym apelu o przesyłanie ozdób, przeżyłam ogromne zaskoczenie. Na mojej choince zawisły bombki od tylu zdolnych i kochanych osób, że aż serce rośnie i naprawdę można polubić Święta. Do tego trochę pierników i kilka bombek upolowanych na wyprzedażach rok temu. Jest teraz kolorowo, bałaganiarsko i właśnie tak, jak powinno być na choince. Nie pokażę na razie tych wszystkich cudów, bo wiem, że coś jeszcze do mnie leci. Pochwalę się więc pod koniec tygodnia, zanim pojadę w cholerę do rodziny. No dobra, wrzucę jednego ogólnego focisza, bo taka jestem podjarana.


Dziękuję moim wszystkim Mikołajom, którzy ofiarnie zrzucili się na moją choinkę. Wszystkie Was kocham przeogromnie. Nie mogę się doczekać końcowego efektu i chwalenia się tymi wspaniałymi prezentami.

1 grudnia 2012

Ich bin eine scrapperin i kartkoszał

Rany, ile czasu musiałam kisić tę wiadomość. Ale dziś chwalę się oficjalnie. Przy okazji sponsorowanego wyzwania na Art Piaskownicy dowiedziałam się, że zostałam przyjęta do DT scrapperin (mam nadzieję, że nie skaleczyłam w tytule niemieckiej mowy). Szaleję z radości, bo te papiery i stemple są tak fajne, że ręce rwą się do pracy. Nie mogę się już doczekać kolejnych kolekcji!
Grono projektantek też jest zaszczytne. Oczywiście nie mogło zabraknąć polskich nazwisk:



Miałam też ostatnio okazję bawić się innymi papierami. Ruda podesłała mi niespodziankowo trochę papierów GoScrap i zaprosiła do stworzenia kartki wg mapki. To tak w ramach poszerzania moich papierowych horyzontów. Oczywiście wzięłam udział w zabawie i wysmarowałam pierwszą świąteczną karteluchę w tym sezonie.


Ruda zmobilizowała mnie do klejenia i rozsypał się worek z kartkami. Wszystkie oczywiście lecą do Niegowa. Wczoraj wieczorem zasiadłam do przygotowywania przesyłki i w kilka minut urosła mi górka 15 kopert z drobnymi prezentami. Mam na razie kartkowy niedobór, bo nie spodziewałam się, że wyjdzie tego aż tyle. Ale uzupełniam wieczorami. I nocami. Przykładów tylko kilka, bo nie chcę zanudzać szanownych zaglądaczek.


Nie udało mi się sprzedać tych papierów i wyszło mi to na dobre. W trzy minuty powstały z nich kartki.



Oczywiście nieustająco zapraszam do świątecznej Robótki. Skoro ja daję radę robić kartki i to w hurcie, to każdy może.

27 listopada 2012

Krew, pot, łzy i taka akcja, żebyś dał piątaka

Plany na poniedziałek były zupełnie inne. Miałyśmy skrapować hurtowo: robić album i kartki świąteczne, planować wspólny projekt, a potem jeszcze odwiedzić świątynię zakupów zwaną Tigerem. Ja z Ulą, bo wpadli do nas z Grzesiem. Dzień wyglądał jednak nieco inaczej. Z łazienki dobiegło "jebudu" oraz "aaaaaa". Myślałam, że coś tam spadło, rozsypało się, kij tam. Ale okazało się, że tym czymś było szklane naczynie, a gdy rozpryskiwało się na kawałki, rozcięło Uli stopę. Kolejne minuty to łapanie wszystkiego, co pod ręką, by zatamować krwawienie. Łazienka przypominała nieco rzeźnię. Zapomniałyśmy podstawić papier, żeby były artystyczne chlapania.
Potem przychodnia, apteka, a na koniec ostry dyżur, bo w przychodniach nikt szyć nie umie. I tak upłynęła nam większość dnia. Ula pozyskała elegancki szew, ból nogi i konieczność kuśtykania. Nie mogła nawet na pocieszenie zwiedzić Tigera. Po powrocie do domu zabrałyśmy się za błyskawiczne skrapowanie, żeby nieco odreagować. Wykleiłyśmy szybciochem prace w zastępstwie wybitnie wspaniałych albumów, które miały powstać. Tak dla upamiętnienia poprzedniej, mniej krwawej wizyty Uli i Grześka (wtedy tylko zepsuł im się samochód). Nie wiem, czy jeszcze kiedyś zdecydują się przyjechać, ale mam nadzieję, że ten skrap ich udobrucha:



Tytuł to żart środowiskowy, chyba to zbyt długa historia, by ją rozwijać. W każdym razie hasło "cud sokólski" pada w tym zestawieniu osobowym nader często.

A teraz jeszcze, by nie był to tylko krwawy post rodem z thrillera, opowiem Wam o swoim głupim pomyśle. Myślę, że mój osobisty narcyzm może Was w tym momencie powalić, ale co tam. Se wymyśliłam, to piszę.
Zbliżają się Święta, których jak już wiele razy wspominałam, po prostu nie lubię. Żeby je nieco oswoić, postanowiłam w tym roku zainwestować w choinkę. Bombki kolekcjonowałam już od zeszłego roku, kiedy to na wyprzedażach wyszukiwałam ciekawych okazów. Ale nie chcę, by była to choinka sklepowa z natłokiem chińskiego badziewia. Mam zamiar wieszać pierniczki i inne duperele robione ręcznie. Uwielbiam choinki z dawnych czasów, kompletnie eklektyczne, z masą najróżniejszych ozdób, które pozornie do siebie nie pasują, a jednak tworzą genialną całość. No i tu moja prośba do Was. Brzmi ona tak:


Gdyby komuś się chciało, to przyjmę ozdoby wykonane Waszymi ręcyma. Adres oczywiście udostępnie mniej publicznie. Może być wszystko, co wpadnie Wam do głowy. Papierowa zawieszka, coś filcowego, włóczkowego, szmacianego, recyklingowego. Marzy mi się absolutny mix kolorów, stylów, pomysłów. Wystarczy jedna ozdoba, a ciocia Lejdi się ucieszy. Z radością pokażę tu gotową choinkę ze wszystkimi dekoracjami. Ja wiem, że to żadna fajna akcja, nie ma charytatywnego wydźwięku, ani niespecjalnie coś można wygrać. Ale może po prostu ktoś zrobi coś dla zabawy? Ucieszę się niezmiernie, a choinką będę się chwalić do bólu, jeah!

A już tam całkiem na koniec mam dla Was zadanie rozweselające. W Art Piaskownicy znajdziecie moją nową fotoGRĘ. Tematem jest pompon. Zapraszam do zabawy. Takiego wesołka przydybałam ja:


Pozostałe prace naszego DT obejrzycie na piaskownicowym blogu. Zapraszam do zabawy!


22 listopada 2012

Świąteczna wyprzedaż u Lejdi

O rany, rany. Nie da się już wejść do sklepów, bo takie tłumy. Zaskoczenie mnie spotkało przeogromne, bo jak zawsze zapominam, że 2 listopada zaczynają się święta. Ale ja dziś mam dla Was propozycję bez tłumów, bez kolejek i nawet bez wychodzenia z domu. Świąteczne szaleństwo w sklepach przypomniało mi o kilku drobiazgach, które leżą w mojej komodzie i proszą by je wykorzystać. A ja jakoś oporna jestem i rzadko z nimi gadam. Wiele z nich wpisuje się właśnie w ten sezon. Zapraszam więc do grzebania w moich rzeczach. Bierzcie, co chcecie, łączcie w zestawy, żeby przesyłka wyszła taniej, zrzućcie się z koleżanką.
W komentarzach napiszcie literkę przyporządkowaną rzeczy, którą chcecie kupić. Przesyłka polecona powinna trzymać się okolic 5 zł. Tylko papiery kosztować będą 6 zł. Oczywiście na życzenie mogę zaryzykować wysyłkę listem zwykłym, na pewno tańszym.
Przepraszam, że fotki znów wyglądają jak cykane żelazkiem, ale niestety z pogodą nie wygram. Mam nadzieję, że każdą rzecz w miarę widać.
Uwaga, świąteczny Lejdi Store otwiera podwoje:


 A - SOLD magdalenardo     B - SOLD Gurka

C - SOLD Gurka

D - SOLD Ziabaa

E - mały dziurkacz choinkowy (wzór ma ponad 1 cm)

 

 F i G - torebki konfetti z grubej folii, kwiatki lub motylki. Otwarte i używane odrobinę, ale nadal jest tego mnóstwo

H - serduszka ozdobne ze sklejki, 8 szt. (wysokość 3 cm)

I - SOLD Gurka

J - SOLD malflu

KLMN - małe dziurkacze, wzorki widoczne na zdjęciu (wzory ok. 1 cm)

O - SOLD Mirak

P - 2 szt. papieru jednostronnego Śnieżny Poranek z kolekcji Na Strychu

R - SOLD Made by AJ S - SOLD Iwonakra



Zapraszam do zgłoszeń w komentarzach. Razem z zamówieniem podajcie swojego maila.

9 stycznia 2012

Winter collection

Trochę to trwało, ale wszystkie świąteczne kartki są już w rękach adresatów. Mogę więc wreszcie je zademonstrować. Pewne przecieki były już wprawdzie w grudniowniku, ale teraz wszystko będzie już jasne. I mam koncepcję, że koniecznie muszę zebrać więcej adresów, bo chciałam wysłać znacznie więcej kartek, a nie wiedziałam gdzie.
Proszę Państwa, oto kolekcja zima-zima 2011.







19 grudnia 2011

Poczto, zadziw mnie!

Oj, się dzieje. Całe dnie w sklepach, całe wieczory na podłodze. Bo prezenty trzeba zapakować, bo kartki trzeba jednak zrobić. Wczoraj zasiadłam nad kartkowym hurtem i jakoś poszło. Pokażę na razie tylko te do Niegowa.
Ta jest dla Zbyszka, ponoć wielkiego dżentelmena. Od razu wiedziałam, że muszę coś wykleić dla jakiegoś pana, bo dziewczyny z pewnością dostaną więcej kartek. Gdy tylko zapakowałam przesyłkę, pomyślałam, że muszę chyba zrobić też coś dla braci Zbyszka. Ale to już będzie druga transza. Może dziś uda mi się zasiąść.

A to kartka dla Uli. Nie jest niestety najpiękniejsza na świecie, choć bardzo chciałam, aby była. Większą uwagę zwracałam jednak na to, by kartka była ciekawa w dotyku. Ula nie widzi, dlatego chciałam jej dostarczyć innych wrażeń. Są więc (koślawe) bombki z tekturki falistej, brokatowego papieru, z miękkiej włóczki i nieco bardziej szorstkiego filcu. Do tego wystający jeleń. Niestety nie udało mi się połączyć świetnego wyglądu i ciekawej faktury, ale mam nadzieję, że Ula się ucieszy.
Na razie inne kartki pozostawiam w tajemnicy, bo nie chcę, by ktoś nie miał niespodzianki. Poczto, proszę, spisz się.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...