Jaki piękny zbieg okoliczności. ILS właśnie zaprezentował kolekcję papierów na Boże Narodzenie, a ja dopiero co postanowiłam rozliczyć się z tą sprzed kilku lat. Papiery Love&Merry urzekły mnie kiedyś do tego stopnia, że nakupiłam ich w mocno przesadzonej ilości. Nie wzięłam pod uwagę, że Święta są raz w roku, a czerwień, podobnie jak beż, nie należy do moich najukochańszych kolorów. Czasem więc używałam jakichś kawałków, ale wciąż papierów było w nadmiarze. Teraz znienacka uznałam, że wykorzystam je hurtowo. Akurat na oprawę czekały fotki z Euro 2012. Euro, kibicowanie, biało-czerwone barwy. No jak nic Love&Merry. Trochę widać, że album powstał głównie dla idei zużycia papierów i wykorzystania wreszcie oczekujących zdjęć. Szczególnie okładka wskazuje na pewnego niechcieja. Ale plan został wykonany - w szufladzie z papierami znacznie spadł udział czerwieni. Jest miejsce na nowe kolekcje.
Wyszło świątecznie tak. Bo w końcu Euro w Polsce to poważne święto.
Obiecuję do kolejnego albumu podejść z większą weną.
A godzina dodania notki to nauczka, by nie drzemać w dzień. Tak się to potem kończy.
Wyszło świątecznie tak. Bo w końcu Euro w Polsce to poważne święto.
Obiecuję do kolejnego albumu podejść z większą weną.
A godzina dodania notki to nauczka, by nie drzemać w dzień. Tak się to potem kończy.
