Pokazywanie postów oznaczonych etykietą euro 2012. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą euro 2012. Pokaż wszystkie posty

27 lipca 2012

Album od niechcenia (Święta?)

Jaki piękny zbieg okoliczności. ILS właśnie zaprezentował kolekcję papierów na Boże Narodzenie, a ja dopiero co postanowiłam rozliczyć się z tą sprzed kilku lat. Papiery Love&Merry urzekły mnie kiedyś do tego stopnia, że nakupiłam ich w mocno przesadzonej ilości. Nie wzięłam pod uwagę, że Święta są raz w roku, a czerwień, podobnie jak beż, nie należy do moich najukochańszych kolorów. Czasem więc używałam jakichś kawałków, ale wciąż papierów było w nadmiarze. Teraz znienacka uznałam, że wykorzystam je hurtowo. Akurat na oprawę czekały fotki z Euro 2012. Euro, kibicowanie, biało-czerwone barwy. No jak nic Love&Merry. Trochę widać, że album powstał głównie dla idei zużycia papierów i wykorzystania wreszcie oczekujących zdjęć. Szczególnie okładka wskazuje na pewnego niechcieja. Ale plan został wykonany - w szufladzie z papierami znacznie spadł udział czerwieni. Jest miejsce na nowe kolekcje.


















Wyszło świątecznie tak. Bo w końcu Euro w Polsce to poważne święto.
Obiecuję do kolejnego albumu podejść z większą weną.
A godzina dodania notki to nauczka, by nie drzemać w dzień. Tak się to potem kończy.

12 czerwca 2012

Polskaaaaaaa

Mam nadzieję, że jestem teraz gdzieś w jakimś fajnym miejscu i zaczynam właśnie się wydzierać. Nie wiem, bo piszę tę notkę wcześniej i liczę, że Blogger posłusznie opublikuje ją o 20.45.
Nową pomalowaną koszulkę mam na sobie, a na skrapie jeszcze ta przymała.


Rozglądając się po polskich ulicach naprawdę można się jedynie dziwić, że znane sieciówki kompletnie nie pomyślały o ciuchach w najmodniejszych kolorach sezonu. Co by im szkodziła mała biało-czerwona kolekcja?

A teraz wszyscy razem: Polskaaaa, biało-czerwoni!

9 czerwca 2012

Gola!

O rany, rany. Zaczęło się. Z każdym dniem coraz częściej dreptałam z nóżki na nóżkę, nie mogąc znieść oczekiwania. I w końcu wczoraj ruszyło. O Euro mówię. Bo mnie piłka bardzo jara, a gdy jeszcze taka impreza jest w naszym kraju, gdy panuje taka radosna atmosfera i gdy mamy szansę kibicować naszym ofiarom losu, to już po prostu szał pał. Niestety mimo wielkich nadziei nie udało się nam zdobyć biletu na żaden mecz. Otwarcie obejrzeliśmy więc w strefie kibica. Gorąco, ciasno, słabo widać. Ale wystarczyła ta fala radości po zdobyciu gola, by cieszyć się, że jest się tą kropką w morzu ludzi. Podjarka z tej imprezy nie opuści mnie przez najbliższy miesiąc, więc obawiam się, że mogę Was tu zanudzać piłkarskimi tematami. O, bo np. właśnie Holandia udupiła i nerwa mam.
Wczorajsze emocje przelewam jak najszybciej.



Wybaczcie jakość zdjęć, postaram się podmienić jak najszybciej. Jedną z wad strefy kibica jest zakaz wchodzenia z aparatami, które nie przypominają małpy z supermarketu. Musiałam odnieść swojego potwora do pracy mojej mamy i teraz jestem pozbawiona sprzętu. Pozostał telefon, który nie jest mistrzem jakości. Ale tak bardzo chciałam się szybko podzielić...

Apdejt: fotki podmienione, choć tym razem pogoda nie chciała pomóc.
 
A jeszcze w ramach oburzenia na brak fajnych koszulek dla pań (ta na zdjęciu pochodzi z gazety, ma cztery lata i trochę z niej wyrosłam), postanowiłam dziś pomachać pędzlem.


Może krzywo, może rozlane, może nie jestem boginią cierpliwości, ale przynajmniej nie jest z Lidla.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...