Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cardlift. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cardlift. Pokaż wszystkie posty

15 maja 2013

Kartelucha pachnąca wakacjami

A dziś jeszcze raz się wychylam. A co!
O rany, to już połowa miesiąca? A przecież ledwo była majówka. Ale jeśli mamy połowę miesiąca, to znaczy, że najwyższa pora na liftowanie w Scrapkach. Tym razem zabrałyśmy się za niezwykle optymistyczną kartkę Zielonookiej.
Nigdy jeszcze nie robiłam kartki ze zdjęciem, więc dla ułatwienia zadania, wybrałam focisza dość neutralnego. Padło na błękitne niebo pokryte chmurkami. To ono narzuciło klimat całej kartce. Na szczęście pod ręką miałam nową kolekcję Color Conspiracy - Graphic Loop. Jej kolory znakomicie oddają nastrój słonecznego dnia.




Właściwie całą kartkę wykonałam z tej kolekcji, bo poszczególne jej elementy idealnie się uzupełniają. Dodałam do tego jedynie kartę wyciętą z papieru My Mind's Eye i chmurkową kalkomanię Kaisercraft.


A jako że w liftowanej pracy pojawiały się przeszycia, ofiarnie wzięłam igłę w dłoń i przez srylion minut haftowałam. Lubię ten poplątany efekt. Aż żal, że jestem za leniwa na częstsze robienie przeszyć.



Kolekcję Graphic Loop i inne dodatki znajdziecie w sklepie scrapki.pl:


9 stycznia 2013

Cardlift na wesoło

W Art-Piaskownicy ruszyły wyzwania na rok 2013. Zaczynamy od cardliftu romantycznej pracy Evgenii Petzer. Na początku się przeraziłam się nieco taką kompozycją, bo zupełnie nie wiedziałam, jak mogę ją przerobić. Ale zamiast się bać, postanowiłam działać. Przyklejałam, przyklejałam i przyklejałam, aż wyszło coś takiego:


Normalnie nie jest, ale już wiemy, że nie umiem robić normalnych kartek. I wreszcie wykorzystałam kawałek cudnej tkaniny z konikiem Dala od najlepszej na świecie Agi
Nie wiem, jak ten pompon uda mi się wcisnąć w kopertę, bo kartkę zamierzam wysłać, ale jakoś będę musiała upchnąć. 
Spróbujecie się zmierzyć z taką kartką? Nawet jeśli nie, to zobaczcie, co wyczarowały piaskownicowe dziewczyny.


15 grudnia 2012

Znów zabrnęłam w dziwne rejony

Jak co miesiąc, na blogu sklepu scrapki.pl przyszedł czas na liftowanie. Tym razem wzięłyśmy na warsztat misterne dzieło Enczy o bardzo nietypowej (przynajmniej dla mnie) konstrukcji. Ja już kiedyś mierzyłam się z kartkową mistrzynią i uciekłam się wtedy do zastosowania lizaka. Tym razem było znacznie trudniej, bo elementów było naprawdę dużo, kształt utrudniony, a do tego drżące ręce.
W końcu wymodziłam coś dość dziwnego. Ale najważniejsze, że zmierzyłam się z wyzwaniem.



A w tym szaleństwie pomogły mi następujące materiały ze sklepu scrapki.pl:







13 listopada 2012

Życzenia na słodko

Jak ja lubię, gdy mogę zrobić coś użytecznego. Na początku mojej szalonej działalności w ogóle nie potrafiłam tworzyć do szuflady, dlatego prace powstawały bardzo rzadko i nie było wśród nich LOsów. Potem jakoś przekonałam się do gromadzenia w ten sposób wspomnień, ale nadal nie przepadam za totalną sztuką dla sztuki. Dlatego kartki wciąż staram się robić tylko wtedy, gdy jest ku temu okazja.
Tych w najbliższych czasie brakować nie będzie, więc i kartek wykleję więcej.
Moje cardliftowe wyzwanie na Art Piaskownicy zbiegło się akurat idealnie z urodzinami najcudowniejszego Agiszonka. No może nie był to tak całkiem zbieg okoliczności. Przemilczmy. Do liftowania wybrałam kartkę Enczy. Bo chciałam, żeby nie było łatwo. I tak wybrałam najmniej przestrzenną pracę, ale Enczowy styl jest, jak wiadomo, niepodrabialny. Dlatego nie starałam się nawet upodabniać do oryginału. Zamiast tego zaszalałam na słodko.


Przez tego uroczego lizaka, kartka nie za bardzo chce stać. No i niestety słodkości nie da się zjeść, bo została przyklejona. Ponoć Benio był bardzo zawiedziony. Głupia ciocia Lejdi.
Agiszonek dostał też trochę różnych pierdoł oraz koślawy prezent hendmejdowy.


Jeśli chcecie zobaczyć, jak Enczową kartkę zliftowały pozostałe dziewuszki z Piaskownicy (a przecież chcecie), to klikajcie.

16 października 2012

No kto by pomyślał

Wczoraj była kartka i dziś będzie kartka. Trochę nietypowo, bo dotychczas robiłam je tylko w związku z konkretnymi okazjami. Za sprawą Art Piaskownicy nie ma jednak zmiłuj. Toteż wykleiłam karteluchę, która jest liftem cudnej kompozycji Marinette.


Narobiłam trochę bałaganu, dodałam kapkę różu i kartka powstała. Nawet bezboleśnie, jak na moje dotychczasowe męczarnie. Kartelucha poczeka na jakieś urodziny, bo szkoda, żeby tak w domu się marnowała.

Praca Marinette okazała się megainspirująca i nie mogę się napatrzeć na pracę reszty DT. Zobaczcie same:


21 września 2012

Diamentowo

Ja wiedziałam, że ze swoimi zainteresowaniami powinnam się kryć w piwnicy. Ale nie! Zachciało mi się! Zaszpanowałam, żesz kurde. Kiedyś wspominałam, że zrobiłam dla babci laurkę, bo ona wciąż widzi mnie jako przedszkolaka. Myślałam, że się jej nie spodoba, ale była zachwycona. Niestety aż za bardzo. Teraz czeka mnie ciężki los wyrobnika, dyżurnego laurkotwórcy w rodzinie. Zaczęło się od kartki i obawiam się, że na tym się nie skończy. Babcia zakomunikowała, że znajomi obchodzą diamentowe gody, 60-lecie ślubu znaczy, i że ona musi im dać wyjątkową kartkę. Zrób! - padło z jej ust i nie ma zmiłuj. A ja muszę się przyznać, że w robieniu kartek orłem nie jestem, a i przyjemność z tego odczuwam średnią. Jeszcze gdy ma być to kartka dla kogoś obcykanego, kto rozumie chlapnięcia sprejowe i cienkopisowe mazy, to możemy pogadać. Ale dla osiemdziesięciolatków? A i zanim kartka trafi w ich pomarszczone ręce, przejdzie surową ocenę babci, dla której każdy kolor jest zawsze za mało radosny, a każde słowo za mało wyraża szczere uczucia. Strach mnie ogarnia. No ale zrobiłam. Skorzystałam z pomocy, która akurat się nadarzyła - cardliftu Mony na Art Piaskownicy. Od oryginału odeszłam bardzo daleko. Tak daleko, że widać zaoblenie kuli ziemskiej. Ale niech przemówi na moją obronę fakt, że kartka powstawała w wielkim stresie.



Na domiar złego za cholerę nie udawało mi się ukazać na zdjęciu subtelnych ozdób z pasty strukturalnej. Widać je dopiero na zbliżeniu.
Mam nadzieję, że produkt przebrnie przez surową ocenę cenzora i spokojnie trafi w ręce docelowe. Wiwat, młoda para!

A do oglądania nieco bardziej zbliżonych do oryginału liftów zapraszam na Art Piaskownicę.

Apdejt: Kartkę przekazałam babci i powiedziała, że ach i och. Najbardziej spodobały się jej... życzenia druknięte na kompie i wklejone w środek. Moja mama zdradziła mi natomiast, że babcia dokonała poprawek. Pomalowała napis na czerwono i dolepiła czerwone kwiatki, bo oczywiście kolory były za mało radosne. Jak coś nie jest czerwone, to jest żałobne i tyle. Warto było się starać, hyhyhy.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...