Wprawdzie wróciłam w poniedziałek, ale nawet teraz trudno powiedzieć, że mam czas na blogowanie. Bardzo chciałabym zrelacjonować pobyt w raju, wrzucić miliard zdjęć, a także powstałe z nich skrapy. Ale ogólnie nie ogarniam.
Remont udał się cudownie, ale rzeczy w kartonach wciąż stoją. Dziś szłam na służbowe spotkanie ubrana w to, co było na wierzchu. Dobrze, że miałam poza kartonami coś lepszego niż szorty. Poza tym latam jak kot z pęcherzem, załatwiając różne sprawy i ciągle przypominają mi się kolejne. Zleceniodawcy też nie chcą, by o nich zapomnieć. No szlag mnie trafi, bo miałam plan.
Mój plan zakładał spokojny rozruch po urlopie, by nie zapomnieć o tych dwóch tygodniach w przeciągu minuty. Chciałam podjechać na zakupy, iść do kina, nadrobić serialowe zaległości. Tymczasem nawet na spożywcze zakupy nie znalazł się jeszcze czas i jem kanapki z pasztetem nieustająco. A gdy z 36 stopni w cieniu przerzuciłam się na 16 stopni w słońcu, złapałam megaprzeziębienie. Tak do kompletu. Kurde, wracam do Grecji!
Żeby całkiem nie popaść w rutynę i nudną prozę życia, gibam się:
A podczas przeglądania zaległości na Waszych blogach trafiłam na cudowne cuksy u mojej drogiej Agi :)
Remont udał się cudownie, ale rzeczy w kartonach wciąż stoją. Dziś szłam na służbowe spotkanie ubrana w to, co było na wierzchu. Dobrze, że miałam poza kartonami coś lepszego niż szorty. Poza tym latam jak kot z pęcherzem, załatwiając różne sprawy i ciągle przypominają mi się kolejne. Zleceniodawcy też nie chcą, by o nich zapomnieć. No szlag mnie trafi, bo miałam plan.
Mój plan zakładał spokojny rozruch po urlopie, by nie zapomnieć o tych dwóch tygodniach w przeciągu minuty. Chciałam podjechać na zakupy, iść do kina, nadrobić serialowe zaległości. Tymczasem nawet na spożywcze zakupy nie znalazł się jeszcze czas i jem kanapki z pasztetem nieustająco. A gdy z 36 stopni w cieniu przerzuciłam się na 16 stopni w słońcu, złapałam megaprzeziębienie. Tak do kompletu. Kurde, wracam do Grecji!
Żeby całkiem nie popaść w rutynę i nudną prozę życia, gibam się:
A podczas przeglądania zaległości na Waszych blogach trafiłam na cudowne cuksy u mojej drogiej Agi :)
Lejdi , nie umiem uwierzyć, że to już minęło.
OdpowiedzUsuńCzuję się jakby te 2 tygodnie to raczej 3 dni były, a przecież 3 dni to minęły od Twojego powrotu... no szok!
Czekam na fotorelację z wyjazdu i zdjęcia powstałych scrapów!!!
MAM PRACOWNIĘ!!!!!!!!!!!!!!!!! HURA HURA HURA!!!
Już nawet pomalowana! Teraz szukam mebli :)
Ale na biedę możemy siedzieć przy samych stolikach :p
A tydzień temu dostałam jeszcze jedną przesyłkę do pracowni :))))) eeeeeeeee tylko nie wiem od kogo :(
tzn. imię i nazwisko znam, ale nie wiem z jakiego bloga... może Ty wiesz, kto to mógł być?
Wspaniale że wróciłaś i się odezwałaś :)))))
OdpowiedzUsuńP.S. Umknęło mi to zdanie w poprzednim komentarzu...