1 września 2011

Niemoc twórcza

Choćbym bardzo chciała, ostatnio nie mogę się zabrać za nic kreatywnego. No dobra, pisanie tekstów jest może i kreatywne. Ale chciałabym podziałać manualnie, wychodząc trochę ponad stukanie w klawisze. Niestety z urlopem już tak bywa, że przed tymi dwoma przyjemnymi tygodniami trzeba zachrzaniać znacznie dłużej, by wszystko domknąć. Z jednej strony zlecenia zwalone na mnie na ostatnią chwilę i współpraca z mało poważnymi ludźmi. Z drugiej przygotowań moc. Facet na dzień przed wyjazdem po prostu wrzuca do torby majtki i szczoteczkę do zębów. Kobiety mają nieco gorzej, bo nie dość, że muszą spakować siebie i to, o czym on nie pomyśli, to jeszcze przed plażowaniem warto zadbać o kilka rzeczy. Zatroszczyć się o wygląd paznokci, o brak kłaków psujących efekt letnich sukienek, o zdrapanie starego naskórka, żeby opalenizna się trzymała. I kiedy to wszystko ogarnąć? W międzyczasie jeszcze stałe elementy gry - fitnessy, zumby, żeby na plaży mieć tylko trzy, a nie cztery wałki wokół pasa. A ja jeszcze wymyśliłam sobie, że remont sufitu najlepiej zrobić, gdy będziemy nieobecni. Więc nie dość, że pakuję walizki, to pakuję też całą resztę. Jak do przeprowadzki. W efekcie jestem wyplutym flaczkiem i nawet nie wiem po co miałabym zasiadać do scrapowania.
Wczoraj przez chwilę nawet pomyślałam, że może fajnie byłoby czegoś dokonać, ale wygrała inna wizja:

ulubiony serial, który powrócił po wakacjach, herbata, koc i popcorn

Trudno mi obiecać, że do niedzieli uda mi się zmotywować do czegoś bardziej twórczego niż pakowanie połowy ciuchów do walizki, a połowy do kartonów.

4 komentarze:

  1. Yhh, niecierpię się pakować - najbardziej na remonty i przeprowadzki! A na "Przepis na życie" też będe pewnie spoglądać w jesienne wieczory, siedząc na kanapie i coś tam majstrując :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lejdi dzięki wielkie!!!
    Czytając Twojego posta właśnie mnie olśniło, że od dziś wznawiany jest Hotel 52 i Szpilki na Giewoncie! chyba bym się zapłakała gdybym ich nie zobaczyła... i nawet nie dlatego, że są takie fajne... tylko czwartkowe wieczory to dla mnie cały rytuał - pyszna herbatka w pół litrowym kubku i moje seriale oglądane w samotności, bo Dawid ich nie trawi :p ale wcale mi to nie przeszkadza :p

    Wczoraj koleżanka z forum urodziła córeczkę wcześniaka i nie mogę przestać o tym myśleć...

    a z weną "twórczą" u mnie też ciężko, bo bardzo się zniechęciłam do rękodziała, bloga i ... poczty polskiej :(
    Jak przyjdzie mi pomysł jak Wam to wynagrodzić to pewnie odżyję...

    OdpowiedzUsuń
  3. Pakowania współczuję, ale wyjazdu zazdroszczę :) A zumba mnie fascynuje coraz bardziej bo już od wielu osób słyszałam o tym że jest fajna. Czy przy średniej kondycji, a nawet mniej niż średniej nie zamęczą mnie tam? :D

    OdpowiedzUsuń
  4. @Asia bystre serialowe oko, oj byyystre

    @Magda jakoś tak te wszystkie głupie seriale umilają bure jesienne wieczory :) a poczta niestety ma to do siebie, że zraża :/ nie martw się kochana!

    @Czeko ooo no to muszę Cię zaciągnąć na zumbę, jak już uda się nam spotkać w realu :) ogólnie tam nic nie trzeba umieć, nikt nikogo nie krytykuje. zmęczyć się można solidnie, ale o to chodzi. także polecam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...