24 czerwca 2012

Pofalowane karteczki

Jakoś ostatnio wzięło mnie na używanie farb. Tak, ja wiem, dla większości z Was to skrapowa codzienność. A ja jakoś wiecznie miałam obawy. Dopiero dzięki liftonoszkowym wyzwaniom, przy których nie było opcji, trzeba było użyć farb, musiałam spróbować. I tak mi się spodobało, że coraz częściej mam pofalowane skrapy.
Na pewno nie odważyłabym się na takie akwarelowe szaleństwo, gdyby nie liftowanie artystycznego nieładu Mumki. Bawiłam się już wprawdzie w takie rozbryzgi, ale na białej kartce. A skrapowych papierów zawsze mi szkoda na eksperymenty. Ale mus to mus. Pomazałam białą świecówką, podmuchałam w akwarelowe zacieki i jest. Temat pracy nie mógł być inny. Ta improwizacja od razu skojarzyła mi się z wizytą Gabrysi.



Idąc mediowym tropem popryskałam także na różowo. Ciągle mam wrażenie, że przesadzam z ilością tego koloru, ale ile razy chcę się od niego odciąć, okazuje się on po prostu jedynym, który pasuje. Przy pracy gabrysiowej znów musiałam postawić sobie zadanie, że ZERO TOLERANCJI DLA RÓŻU.
Tu za to w nieograniczonych ilościach.



 Ramka powstała dzięki wylewaniu tuszu prosto z butelki. Robiłam ją w piątek po południu i jeszcze nie wyschła. I mam wątpliwości czy kiedykolwiek to zrobi.

Mam w ogóle dramat życiowy. Tyle naprodukowałam skrapów, że skończyły mi się koszulki w albumie. Czy widziałyście w polskich sklepach koszulki 30x30? Bo ja szukam bezowocnie. Jakiś czas temu kupiłam ostatnią paczkę Na Strychu i od tej pory nie ma, bida, posucha. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.

15 komentarzy:

  1. Mnie się ten róż podoba:) I tusz rozlany jest świetny! Choćby miał nawet nie wyschnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wysechł już po 5 dniach :D głównie dlatego, że ciągle niechcący coś na tym kładłam i paprałam tuszem :)

      Usuń
  2. oj co do folijek to pojecia nie mam :D ale na zlocie pewnie cos takiego sie znajdzie! scrapy wyszly cudne i dobrze ze zaczelas bawic sie farbami bo wyglada to nieziemsko :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. liczę na zakup folijek w Londynie, bo znalazłam w necie po jakieś 10 zł. u nas jedyne jakie widziałam są po 28 :)

      Usuń
  3. Ten pomysł na farbe i świecówkę to mogę odgapić od Cię??? Bosski jest! No i całe skrapiszcze świetne :)) A róż? No niech będzie, w sumie inaczej niż z jakimś neonowym akcentem to ja sobie Ciebie już nie wyobrażam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ależ bierz, to z pewnością nie jest tylko mój pomysł i pojawiał się na pewno u wielu innych osób. także nie roszczę sobie praw :)

      hehe, dziękuję za akceptację mojego zajoba :)

      Usuń
  4. Musiałaś bardzo się powstrzymywać z tym różem, ale dobrze, że w końcu dałaś upust swojemu uwielbieniu :) A tusz.. kiedyś wyschnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawzięłam się na odcienie niebiesko-zielone i jak już trochę pomazałam, to wreszcie róż nie chciał pasować :)

      Usuń
  5. Znalazłaś w sobie Gabrysię? ahaha xD farbki są super rozluźniające, w moim przypadku szał jest połączony ze strachem i zawsze kapnie nie tak jak chcę, ale...co z tego? :D
    Świetne :* lubię tą moc na Twoich skrapach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ano, właśnie dlatego bałam się farb na kupowanych za ciężkie pieniądze papierach :) ale trza ryzykować

      Usuń
  6. Cudo! Patrzę na te prace i napatrzeć się nie mogę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. fanie Ci te eksperymenty wychodzą :)

    OdpowiedzUsuń
  8. fajne scrapy, bardzo żywiołowe :)
    a znalazłaś gdzieś te koszulki? bo też mam ten problem

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...