Ostatnio nieco przygasła moja liftonoszkowa działalność, bo tyle się działo, ale wczoraj zasiadłam, by zmierzyć się z jednym z zaległych wyzwań. Wyzwaniem niemałym, bo znów inspirowałyśmy się pracą Zuzichy. Wiadomo, jak jest u mnie z takim natężeniem romantyzmu. No po prostu nie ogarniam. Swoją pracę zrobiłam więc w przeogromnym uproszczeniu.
Na zdjęciu mój drogi chrzestny tatuś i najfajniejszy pies świata. Czyli po prostu Bruno i Brujo.
Jakoś nie mogę się przemóc do odejścia od wakacyjnej tematyki. Chyba przez całą zimę będę udawała, że lato trwa.
Na zdjęciu mój drogi chrzestny tatuś i najfajniejszy pies świata. Czyli po prostu Bruno i Brujo.
Jakoś nie mogę się przemóc do odejścia od wakacyjnej tematyki. Chyba przez całą zimę będę udawała, że lato trwa.
ahaha szalenie :) Świetnie ugryzłaś tą pracę :))
OdpowiedzUsuńmoże szału nie ma, ale nie wiedziałam, co robić :)
UsuńSympatyczne. Chociaż przyznaję, że ja bym nie wytrzymała, i wpisała coś w te chmurki ;p
OdpowiedzUsuńmiałam taką koncepcję, ale uznałam, że tylko schrzanię, więc zostały bąble ozdobne :)
OdpowiedzUsuń