Ufffff, udało się. Trwało to i trwało, ale jest. Zrobiłam w końcu album ze zdjęciami z naszego uroczego dnia dziecka w doborowym towarzystwie. Zdjęcia nabrały mocy urzędowej, a koncepcja albumu była coraz bardziej rozhulana. Koniec końców zajął mi on chyba więcej czasu niż księgi gości i ostatni album urodzinowy. Ale już go lubię.
Na pierwszy rzut oka widać, że jest neonowo. Na drugi rzut oka można się dopatrzeć, że jest też tkaninowo (na wyzwanie Agi na Scrapujących Polkach). Nawet na trzeci rzut oka nie widać pewnie, że jest recyklingowo, bo wyjaśnień wymaga, że szmatki w różowo białe paski to kawałki t-shirtu (na wyzwanie majstrującej Asi). Zaczęłam dłubać w tym albumie chyba dwa tygodnie temu, ale jakoś nie szło. I dopiero tkaninowe wyzwanie nadało mu jakiś konkretny tor. Roboty dołożyłam sobie od pyty, ale było warto. Cięłam wszystko tok, by było niedokładnie, bałaganiarsko. Nici albo plątały się same, albo plątałam je celowo. A teraz niech przemówią obrazeczki:
Na wyzwanie u Scrapujących Polek jest ociupinę za szeroki, bo zamiast 15 x 15 cm, ma 15 x 18 cm. Ale jak wspominałam, początkowo nie powstawał w związku z żadnymi wytycznymi. Mam nadzieję, że dziewczyny wybaczą tę drobną nieścisłość. A jeśli nie, to i tak było warto go zrobić.
A tak wyglądał kiedyś główny element dekoracyjny. Element dekoracyjny w rozmiarze S, więc już dawno zbyt skromny jak dla mnie.
Na pierwszy rzut oka widać, że jest neonowo. Na drugi rzut oka można się dopatrzeć, że jest też tkaninowo (na wyzwanie Agi na Scrapujących Polkach). Nawet na trzeci rzut oka nie widać pewnie, że jest recyklingowo, bo wyjaśnień wymaga, że szmatki w różowo białe paski to kawałki t-shirtu (na wyzwanie majstrującej Asi). Zaczęłam dłubać w tym albumie chyba dwa tygodnie temu, ale jakoś nie szło. I dopiero tkaninowe wyzwanie nadało mu jakiś konkretny tor. Roboty dołożyłam sobie od pyty, ale było warto. Cięłam wszystko tok, by było niedokładnie, bałaganiarsko. Nici albo plątały się same, albo plątałam je celowo. A teraz niech przemówią obrazeczki:
Na wyzwanie u Scrapujących Polek jest ociupinę za szeroki, bo zamiast 15 x 15 cm, ma 15 x 18 cm. Ale jak wspominałam, początkowo nie powstawał w związku z żadnymi wytycznymi. Mam nadzieję, że dziewczyny wybaczą tę drobną nieścisłość. A jeśli nie, to i tak było warto go zrobić.
A tak wyglądał kiedyś główny element dekoracyjny. Element dekoracyjny w rozmiarze S, więc już dawno zbyt skromny jak dla mnie.

Wooow :D warto było się z nim tak pomęczyć, efekt jest powalający! podoba mi się bardzo, przezroczyste przekładki to wisienka na torcie, a tiszert może być wdzięczny za drugie życie :)
OdpowiedzUsuńoj mam te przezroczyste folie i mam. i nigdy nie wiedziałam, jak to wykorzystać. aż się w końcu zmobilizowałam ;) dzięki kochana za ciepłe słowo! :)
Usuńprzepiekny!!! jejuuu az sie chce zrobic jakis album! prosimy o wiecej lejdi :D
OdpowiedzUsuńno to rób album, raz dwa :) kolejne albumy dopiero po wizycie w wywoływalni fotek :) a do tego muszę ich trochę nazbierać :)buziaczki
UsuńŚwietny jest!!!:D Inspirujący!
OdpowiedzUsuńo dzizes!!! Totalne zajebiste ogromniaste LOWEEE! No boski jest, już się doczekac nie mogę zmacania na żywo:DDD
OdpowiedzUsuńCóż za płodność, druga praca :) Album w świetnych kolorach, a skrawki materiały - no cud miód, wyżyny recyklingu. Efekt bardzo mi się podoba :)
OdpowiedzUsuńI LIKE!! I WANT!!! GIMME GIMME!!! NOW!!
OdpowiedzUsuńBaardzo mi sie podoba! INSPIRUJĄCY BARDZO! Przezroczyste przekładki są super, gdzieś takie były u mnie w firmie w starych katalogach - muszę poszukać :-)
OdpowiedzUsuńMhrrryyy! Uwielbiam te neonki w Twoim wykonaniu :D No a pomysł wykorzystania bluzki jest mega!
OdpowiedzUsuńdzięki babolce kochane za każde dobre słowo. cmok cmok mua mua
OdpowiedzUsuń