Ach, cóż to był za weekend! Po dość długiej, nie wiem czym spowodowanej przerwie, wybraliśmy się do Narewki - podlaskiej wsi, w której Luby ma dom po dziadkach. Pogoda jak drut dodatkowo nas zachęciła. I nie zawiodła. Było łażenie po lesie, było taplanie w jeziorku, zupa ze szczawiu prosto z pola, obfite zbiory cukinii, ogórków, rabarbaru i innych pachnących świeżością pyszności. Były kwaśne jabłka prosto z drzewa i widoki, dla których co minutę chciałoby się zatrzymywać samochód. A teraz jest więcej zdjęć niż z wyprawy do Londynu, bo polska wieś jest niezwykle inspirująca. No zobaczcie:
Trzeba dawkować napięcie. Fotki z pewnej przemiłej wizyty pojawią się później. Ha!
Trzeba dawkować napięcie. Fotki z pewnej przemiłej wizyty pojawią się później. Ha!
pozazdrościć takiego wypoczynku:)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam ciepło
Emilaa
świetne zdjęcia, wspaniale złapane światło!
OdpowiedzUsuńHehe a ja właśnie wróciłam z Londynu ;))
OdpowiedzUsuńOba miejsca magiczne, oba przeze mnie ukochane :)
świetne zdjęcia :) mam ochotę jechać na wieś ^^
OdpowiedzUsuńoooch so inspiring!!!
OdpowiedzUsuńmoja choroba na 50mm przeszła w stan fazy ostatecznej po tym jak obejrzałam te zdjęcia!
OdpowiedzUsuńJa bym siedziała tam cały czas i chłonęła lato, z tymi wszystkimi zapachami i widokami wsi :D uwielbiam takie miejsca, a zdjęcia fabulous :D
OdpowiedzUsuńCudnie, ja zawsze wiedziałam, że polska wieś jest najlepsza... szkoda tylko, że zanika :(
OdpowiedzUsuńBoskie marchewki :D I że tak pazurki dopasowałaś :)
OdpowiedzUsuńJezu, Lejdiś, tak mnie te zdjęcia zachwyciły, że zaraz lecę oglądać drugą cześć. I użyję brzydkiego słowa, ale są po prostu zajebiste!!
OdpowiedzUsuńcudne foty!!
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia, kwiatkowo polne uderzyło w środek mojego estetycznego serducha!
OdpowiedzUsuń