15 marca 2012

Pepitka handmade

Po krótkiej przerwie na podładowanie akumulatorów, Liftonoszki wracają z III edycją. Aż trudno uwierzyć, jak ten czas śmiga. Przypomina mi o tym album, w którym kończy się miejsce na kolejne skrapy. A jeszcze niedawno świecił pustkami, bo jakoś ta forma nieszczególnie mnie pociągała. Tiaaaaa.
Edycję z hukiem rozpoczęła noomiy, wrzucając na flickra ciekawą pracę Danielle Flanders. Dziewczyny trochę się buntują i jakoś nie chcą się za to wziąć. Ja trochę dumałam, bo mam z tego typu liftami jeden problem. Naprawdę trudno przy takiej kompozycji dodać coś od siebie, pokazać, że to była tylko inspiracja, a nie zżyna. Namyślałam się, jak to obejść, czym zastąpić pepitkowaty wzór albo z czego go zrobić. No i w końcu chwyciłam za farby. Pomazałam, pomazałam i nawet mnie ten efekt zadowolił. Brakowało tylko tła. Mając jednak awizo w torebce mogłam przypuszczać, że na poczcie oczekują już na mnie najcudowniejsze papiórki na świecie. I że tło też jest wśród nich. Jak dobrze się nie mylić.



Jak mi brakowało takiej prostej szarości. Czuję, że zaraz będę ponawiać zamówienie.

3 komentarze:

  1. Papiery są rzeczywiście piękne, a Twój lift jest tak bardzo "Twój", że od razu wiadomo, kto luftował. Piękna praca!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ahaha, luftował... za długo siedzę już przy komputerze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. boskie chlapania na tej pepitce!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...