Ostatnie dni upłynęły mi na odwyku. Takim od świata wirtualnego. Yyy, bo ja wysoki sądzie, podlewałam kwiatka. I zapomniałam, że kubek jest lekko pęknięty. Yyyy i na router pociekło. A potem już był tylko dźwięk smażenia i zapach smażenia. Myślałam, że bardzo ograniczony dostęp do sieci zmotywuje mnie do wybuchu kreatywności i tworzenia jednej rzeczy za drugą. Ale jakoś nie wyszło. Może brak natychających blogów i zdjęć tam mnie skrępował? W końcu zabrałam się za plan odkładany od dawna i na kolanie machnęłam bardzo, bardzo, bardzo mały notesik. Jego przeznaczeniem jest spisanie pomysłów na żarcie - śniadania, obiady, przekąski, desery. Nie przepisów, tylko hasłowo. Ostatni brak weny fatalnie odbija się na kuchni. W kółko jemy to samo i za cholerę nie mogę sobie przypomnieć, co jadaliśmy przez ostatnie pięć lat. Dlatego powstanie spis uzupełniany na bieżąco, gdy akurat zobaczę w barze mlecznym znajomą zupę albo zjem u kogoś ciasto.
Zakochałam się w tym notesiku. Genialny jest!
OdpowiedzUsuńFajny pomysł, a te przegródki na śniadania, obiady itp. urocze :) Pozdrawiamy
OdpowiedzUsuńNo właśnie,bardzo pomysłowe maleństwo,czasami właśnie potrzeba nazwy potrawy ,bo przepis mamy,tylko się nie pamięta,że coś można zrobić
OdpowiedzUsuńdokładnie o to chodziło :)
Usuńhahaha świetny maluch! Lubię takie! Też narzekam na brak weny w kuchni (nie lubię w ogóle tego pomieszczenia w obecnym mieszkaniu, to i nic dziwnego)!
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za powrót Twej weny w obydwu dziedzinach! I proszę więcej nie być wylewną, bo router routerem, ale my tęsknimy! :) Wysoki sądzie kara najwyższa!!!!!!! się należy!
ps. Uwielbiam Twoje bezpośrednie słowa! Niam!
a ja kuchnię w sumie lubię, ale nie cholerną zimą. idziesz do sklepu i nic nie ma. zgniłe ogórki po 3 zł. latem nie mam problemów z weną. raczej z przydźwiganiem z bazarku tego, co mnie natchnęło na 10 kolejnych obiadów :)
UsuńŚwietny pomysł, ja jedząc ciągle to samo totalne się staczam - jak myślę o n-tym identycznym śniadaniu, odechciewa mi się wstawać, a jak nie mam pomysłu na obiad, bierze mnie na czekoladowe batony. Okropieństwo :)
OdpowiedzUsuńA propos podlewania kwiatów. Kilka dni temu poleciało mi na książki, ale ciiiii..
a właśnie, właśnie. bo jak nie ma pomysłu na obiad, to jest podżeranie byle czego :/ ze śniadaniami mam podobnie. kompletnie nie mam na nie pomysłu.
Usuńale fajniutkie pozdrawiam
OdpowiedzUsuńBardzo dobry pomysł! Też mam tak spisane ;) A teraz jak dzieciom szukam nowego, żeby jadły cokolwiek oprócz nutelli, to mi się zasięg kuchenny powiększa, muszę dopisać nowe rzeczy do listy, bo inaczej zapomnę.
OdpowiedzUsuńA wykonanie jak zwykle cudne, przestrasznie mi się podoba :)
oj przy dzieciach to z pewnością każdy pomysł cenny, więc tym bardziej wart odnotowania :)
Usuńoh przesliczny! i jakie ladne zakladeczki! :))
OdpowiedzUsuńale mialas pecha z tym routerem.. ja na szczescie mam w takim miejscu router ze raczej malo prawdopodobne jest go zalac haha:D
a za kilka dni wcześniej przemeblowałam biurko, bo wcześniej też nie byłoby takiej opcji :/
UsuńCudny notes!
OdpowiedzUsuńdzięki kochane! notes, choć mały, poczuł się w pełni dowartościowany. ja tyż :)
OdpowiedzUsuńbardzo fajny pomysł, uwielbiam male notesiki :D a notes wypchany pomysłami na szamanie to już mega lubię :D
OdpowiedzUsuń