Relacji ciąg dalszy. Bo nie samymi latami 80. żyje człowiek. Nie byliśmy tym razem wielkimi zapaleńcami zwiedzania. Niby były jakieś plany, ale pogoda nie sprzyjała. Pierwszy raz zobaczyłam prawdziwą, londyńską mgłę. I nie pierwszy raz - siąpiący całymi dniami deszcz. Czas upłynął nam więc głównie na zakupach. Poznawać kolejne uroki Londynu postanowiliśmy w niedzielę, na kacu, gdy nasi kochani gospodarze dogorywali na kanapie. I w sumie dobrze zrobili, bo najeździliśmy się trochę bez sensu. Z wielkiej olimpijskiej atmosfery były tylko kółka na Tower Bridge. Z braku laku to właśnie most trafił na mglistego skrapa. I mokrego, głównie od baniek mydlanych, które podpatrzyłam u
Noomiy.
Cztery godziny spędziliśmy na docieraniu do nowej kolejki linowej, która fruwa nad Tamizą. I gdy dojechaliśmy, właśnie ją zamknęli. Hell, yeah. Tyle było tego zwiedzania. Ale co tu dużo gadać, zapraszam obrazki.
 |
| Zawsze dobrze zacząć od wystaw w Selfridżu |
 |
| W oczekiwaniu na kaczusię z ręcznie wyciąganym makaronem. Też punkt obowiązkowy |
 |
| Wśród wypraw zakupowych znalazła się wreszcie chwila na craftowy raj. W oczach się mieni, gęba się śmieje, ale koniec końców zakupy skromne |
 |
| Za hamburgera z jagnięciną mogę od tego dnia zabić |
 |
| A Lubemu zawsze wcisną jakieś kuriozum |
 |
| Są i kółka |
 |
| A to rzeczona kolejka, którą sobie pooglądaliśmy z dołu |
 |
| W Londku mają też szuwary, a co! |
Tradycyjnie dziękujemy naszym gospodarzom za użyczenie kanapy, wyszynk i znoszenie niewygód oraz mojej krzywej miny. Jesteście dzieeelni! No i za neonowe party, które będę oskrapowywać bez końca. We love ya!
ahhh alez Ci zazdroszcze! moze i nie pozwiedzalas duzo wg ciebie.. ale ja na tych zdjeciach widze abrdzo bardzo duzo ciekawych miejsc :D scrapiszon piekny, te banieczki wygladaja cudownie!
OdpowiedzUsuńno ja wiem, że te miejsca są ciekawe i cudowne, ale odwiedzamy je zawsze przy okazji pobytu w Londku, więc nie ma to już charakteru poznawania czegoś nowego :) ale fajnie nawet połazić po tych samych, fajnych miejscówach :)
Usuńświetnie wyszły Ci te chlapki bańkami! :)
OdpowiedzUsuńPs. Genialna relacja! :)
zainspirowałaś mnie, że ho ho. dzięki!
UsuńPogoda może do dupy za przeproszeniem, może coś tak nie wypaliło z zaplanowanymi atrakcjami, ale za to ile fajnych zdjęć i momentów do oscrapowania. Już widzę, że będzie z tego dużo cudnych prac :)
OdpowiedzUsuńkombinuję co i jak oskrapować :) mam nadzieję, że coś wymyślę
UsuńAleś zwierząt zjadla ahahahahaha
OdpowiedzUsuńZdjecia super! Poczulam sie przez chwile jakbym tam z Wami byla :)
ale ci zazdroszcze, lejdi nooooo... jak zobacze u Ciebie kolejny londynowy post to nie wchodze! normalnie mnie sciska w zoladku eheee :P kochane miasto, bardzo tesknie :( a hobby craft tez mnie zawsze rozczarowywal, w kazdym razie ten kolo nas:) a teraz nie mamy nic craftowego hahaha :) banieczki wyszly zaje ale to pewnie nie musze pisac, co?:)
OdpowiedzUsuń