Nie mam maszyny do szycia, no co poradzę. Zresztą nawet, gdybym miała, nie potrafiłabym zrobić z niej użytku. Mama uczyła mnie setki razy nawlekania igły w maszynie i nigdy nie udało mi się tego opanować. Maszyna najwyraźniej nie jest dla mnie.
A tymczasem u Liftonoszek ciągle cudowne poprzeszywane prace. Moje, bez śladu nici, wydają się zawsze jakieś niedorobione. Dlatego, gdy Lily podała do liftowania wesołą pracę Nulki, stwierdziłam, że bez szycia się nie obejdzie. Igła poszła w łapę i dźgała nieszczęsny papier przez chwil kilka. Niezły to sposób, bo daje możliwości robienia kontrolowanego bałaganu. Można sobie zawiązać supełek, zrobić pętelkę, łatwo zboczyć ściegiem z prostej linii. Zdecydowanie zaprzyjaźniłam się z szyciem na papierze.
A sam skrap trafi do podróżnego albumu oczywiście.
Cieszę się, że w końcu ogarnęłam ten lift, bo on tylko pozostał mi do zamknięcia pierwszej liftonoszkowej edycji. Właśnie zaczęła się kolejna i to mi przyszło ją otworzyć. Efekty wkrótce.
A tymczasem u Liftonoszek ciągle cudowne poprzeszywane prace. Moje, bez śladu nici, wydają się zawsze jakieś niedorobione. Dlatego, gdy Lily podała do liftowania wesołą pracę Nulki, stwierdziłam, że bez szycia się nie obejdzie. Igła poszła w łapę i dźgała nieszczęsny papier przez chwil kilka. Niezły to sposób, bo daje możliwości robienia kontrolowanego bałaganu. Można sobie zawiązać supełek, zrobić pętelkę, łatwo zboczyć ściegiem z prostej linii. Zdecydowanie zaprzyjaźniłam się z szyciem na papierze.
A sam skrap trafi do podróżnego albumu oczywiście.
Cieszę się, że w końcu ogarnęłam ten lift, bo on tylko pozostał mi do zamknięcia pierwszej liftonoszkowej edycji. Właśnie zaczęła się kolejna i to mi przyszło ją otworzyć. Efekty wkrótce.
Bardzo mi się to szycie podoba,daje ciekawy efekt
OdpowiedzUsuńsuper jest! jak pisalam na flickrze zazdroszcze strasznie podrozy!
OdpowiedzUsuńŚwietnie to wygląda :) Super efekt :)
OdpowiedzUsuńPracowita jesteś! Efekt bardzo mi się podoba. :)
OdpowiedzUsuńTwoje szycie ręczne wygląda o wiele atrakcyjniej niż prosty ścieg maszynowy, jest niepowtarzalne i bardzo urokliwe. Mnie się podoba:)
OdpowiedzUsuńpiekny scrap ci wyszedl!!! i ta pomaranczowa nic ojj dodaje uroku dodaje :D
OdpowiedzUsuńco do rpzeszywania prac papierowych, tez mi sie to zawsze podobalo, i bylo pieknym wykonczeniem prac.. maszyne mam.. szyje.. ale jakpomysle ze mam wyciagac maszyne i ten caly warsztat zeby przeszyc jakas prace papierowa to mi sie odechcewa haah :D ale to juz moje lenistwo.. xd
nie dziwię Ci się zupełnie. dobra byłaby jakań mini-ręczna maszyna. ale i tak nie umiałabym nawlec :D
Usuńbosko Ci wyszły przeszycia:) Teraz już pewnie w każdej pracy będziesz dorzucać nitkę:D Ja też uwielbiam przeszycia na papierze:) I widzę że wykorzystałaś papiórka ode mnie z nazwami miast:D
OdpowiedzUsuńno zapewne będę teraz częściej dziubać igłą :)
Usuńpapier z miastami jest wręcz stworzony dla mnie! wielki cmok za niego. ale w ogóle wszystkiego używam. na tym scrapie jest też spinacz-wieszak, ćwieki i gwiazdki też są :)nie wiem jak ja bez tego wszystkiego żyłam :)
dzięki kobietki za wszystkie miłe słówka :)
OdpowiedzUsuńJak zwykle piękna pamiątka z podróży. A ten spinasz-wieszak - genialny!
OdpowiedzUsuńMnie mama też uczyła nawlekania igły, ale dopiero jak dostałam swoją maszynę, to musiałam się nauczyć. Na tych nowszych jest narysowane co i gdzie przełożyć.
Kiedyś widziałam też coś w rodzaju podróżnej maszyny do szycia. Takie coś wyglądające jak wielki zszywacz. Nie mam pojęcia jak działa, ale może lepsze to, niż wyciąganie maszyny za każdym razem, gdy chce się zrobić małe przeszycie..