To był najbardziej szalony tłusty czwartek w moim życiu. Mam przywilej mieszkania blisko pączkarni uważanej za najlepszą w Warszawie (oczywiście zdania są podzielone, jak zawsze w przypadku 'najlepszości'). Nigdy jednak nie było mi dane tego sprawdzić i nie byłam w stanie stwierdzić, czy faktycznie ich pączki są takie wyborne. Pierwsze podejście zrobiłam rok temu. Akurat zbudziłam się bardzo rano i postanowiłam to wykorzystać. O 7.30 szłam już do cukierni, licząc, że będę ich pierwszym klientem. Zaskoczyły mnie dwie rzeczy. Po pierwsze to, że pączkarnia była czynna od 9. Po drugie to, że czekało pod nią już około 100 osób. Darowałam sobie tę radość, poszłam po pączki do pierwszego z brzegu sklepu i jadłam je potem z obrzydzeniem. W tym roku postanowiłam być twarda i spróbować po raz kolejny. Rano popracowałam, zdobyłam potrzebne do tekstu materiały, uznałam że wyskoczę po pączki i skończę pracę po powrocie. Nie zraziła mnie kolejka, która otaczała kilka pobliskich kamienic. No bo co, przecież ludzie kupują kilka pączków, rach, ciach i do widzenia. Wyobrażałam sobie, że cukiernia ma już wszystko popakowane po 10 i po 20 sztuk, panuje ład i porządek, a stuosobowa kolejka będzie pędziła niczym rollercoaster. No i się zdziwiłam. Po godzinie już trochę się przesunęłam, ale nadal do drzwi sklepu pozostawały jeszcze spore połacie. Zaczęłam się wahać, czy jednak nie pójść w cholerę, bo to jednak trochę za długo trwa. Ale przecież szkoda tej zmarnowanej godziny, nie? Powiem tylko tyle - z zapakowanymi w szary papier i owiniętymi plastikowym sznurkiem pączusiami wyszłam dokładnie po sześciu godzinach od momentu zasilenia końca kolejki. Wiem, istnieje tylko jedno słowo, które może mnie w tej chwili opisać - zjeb. No ale co poradzić. Z jednej strony winna była niechęć do złożenia broni i poddania się. A z drugiej... ech ta atmosfera. Kolejki mają w sobie coś takiego, że wyzwalają w Polakach dawną otwartość, luz i cierpliwość. Na co dzień w windzie rzadko kto odpowiada na moje 'dzień dobry', a sztuka rozmowy w ogóle zarosła już pajęczynami. A pod pączkarnią? Każdy kolejny uczestnik boju o tłuste ciastka natychmiast włączał się do rozmów, zabaw, śmiechów, racjonalizatorskich pomysłów, wspólnych fotek i całego tego festynu, który zabieganym przechodniom wydawał się idiotyczną stratą czasu. I choć pewnie nie zechce mi się znów ustawiać w kolejce, w której na mrozie spędzę cały dzień, to wcale nie żałuję tego jednego dnia z życia. Hmmm... oby więcej kolejek?
Temat pączkowy musiał znaleźć swe ukoronowanie w skrapie. Tym razem na bazie proponowanej przez Tores pracy Moriony.
A tu kilka fotek z ogonka:
Temat pączkowy musiał znaleźć swe ukoronowanie w skrapie. Tym razem na bazie proponowanej przez Tores pracy Moriony.
A tu kilka fotek z ogonka:





wow! podziwaiam wytrwałości;)
OdpowiedzUsuńja kolejek ni elubię, i jak widze, że w jakimkolwiek ze sklepów mam stać dłużej niż kwadrans to odpuszczam....
być może po czesci odpowiedzialne za to jest moje male stadko urwiskow, z ktorymi najzwyczajniej w swiecie nei da sie ustac w zadnej z kolejek;) ba! oni nawet przez 5 sek nie potrafia stac spokojnie a co dopiero przez kwadrans, czy jak w Twoim przypadku 6 godzin!!!
chyle czoła wytrwałości, zacietosci w boju o tłustego pączusia;) jak to mowia, nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo;) a scrap bardzo smakowity;) nie dosc, ze powstalo kolejne Twoje dzielo, to i masz w bagazu doswiadczen kolejne doswiadczenie zyciowe;) jak to jest stac tyle godz po slodkiego paczusia....i to na mrozie;)
pozdrawiam;)
może źle się wyraziłam. kolejka w pobliskim Auchanie raczej nie obfituje w sympatyczne doznania. a i stanie 6h po pączki było pełne narzekań. pozytywnie zaskoczyła mnie jedynie miła atmosfera, której na co dzień nie ma w żadnej kolejce. być może wiązała się ona z kretynizmem całej sytuacji :)
UsuńO jaaa... no naprawdę 6 godzin stać po pączki, to jest osiągnięcie :) A przynajmniej było warto? Faktycznie najlepsze?
OdpowiedzUsuńfaktycznie pyszne, choć na następny dzień już upodobniły się do takich sklepowych. ale na świeżo genialnie puszyste, cieplutkie, amci amci
UsuńNieee!! 6 godzin??? Twarda jesteś że wytrwałaś:) szacun:) skrap super! Uwielbiam ten ILSowy papiórek.
OdpowiedzUsuńja dotychczas nie wiedziałam co z nim zrobić i jakoś skomponował się z pączuchami :)
UsuńCzy kupilas dwadziescia? :-)
OdpowiedzUsuńyyyy, mniej nie było sensu po 6 h :D
Usuńjaka kolejka o.O jaaaa cieeee! fajnie ze bym tam stala hahaah;p
OdpowiedzUsuńu mnie mama robila paczki angielskie (jak ja je kocham!!! - za zwyklymi sklepowymi nie przepadam;p) faworki i ciasto <3 to byl piekny tlusty czwartek haahah :D
ah no i oczywiscie scrap swientny, bardzo fajnie pasuje ten ogromny napis do calosci:D
ja faworków nigdy nie lubiłam, pączki lubię bardzo bardzo bardzo, ale rzadko się jeszcze trafiają jakieś smaczne
Usuńjesteście naprawdę miestrzyniami dyplomacji :) ja nadal trzymam się określenia 'zjeb' :)
OdpowiedzUsuńO boże :D haha co za boskość! Co za komuna :D Ja bym postała z Tobą :P uwielbiam takie eventy :D haha :)
OdpowiedzUsuńScrap świetny! Zjadłabym takie pączuchy :) U mnie w mieście mamy kilak cukierni które mówią, że są najepsze, ale w żadnej nie ma kolejek na 6 godzin :D
wpadaj za rok do kolejki, postoimy se :)
Usuńno właśnie ta cukiernia się w ogóle nie promuje, ma skromne pokryte boazerią wnętrze i 87-letnią historię. nie rozgłaszają, że są najlepsi. to klienci tak mówią. w 6-godzinnej kolejce stali ludzie z najdalszych zakątków Warszawy i z okolicznych miejscowości :)
Ja Cię tam rozumiem ;)
OdpowiedzUsuńPowiem tak - z początku szok, no naprawdę zjeb ;) Ale - choć podejrzewam, że nikt w kolejce stać nie lubi, to w takiej kolejce, w takim dniu, w fajnej atmosferze też bym postała :) Sytuacja mega absurdalna, więc tym bardziej zabawa przednia. I rzeczywiście, po 6 godzinach trzeba wziąć te 20 pączków!
OdpowiedzUsuńSkrap świetny, chwila idealna na uwiecznienie - obowiązkowo :)
No na początku naprawdę pomyślałam - zjeb ;) Ale sytuacja na tyle absurdalna, że postać w takiej kolejce, w takim dniu, w fajnej atmosferze - to mogło być nawet momentami przyjemne. I po tylu godzinach stania po prostu trzeba kupić te 20 pączków!
OdpowiedzUsuńSkrap świetnym!!
Dwadziescia paczkow i sprzedac po cenie spekulacyjnej tym z konca kolejki :-)))
OdpowiedzUsuńo losie ! :D chyba bym nie wystała... nie widzę szans... :D chociaż otwartość ludzi i ich dobry humor mogą zarażać - to po co wracać do pośpiesznego życia ? :)
OdpowiedzUsuńo mamo ! jaka kolejka !
OdpowiedzUsuńahaha, ale się uśmiałam! przez chwilę patrząc na foty kolejki zastanawiałam się czy Ty statystką w jakimś filmie o PRLu nie byłaś ;) super scrap! dzięki za podlinkowanie.
OdpowiedzUsuńno nie toż to jawna dyskryminacja!! Tylko 20 paczków!!
OdpowiedzUsuń:D