Ostatnio ciągle liftu, skrapy, żurnale. Dawno nie było niczego, co nie z papieru. To się girlandą pochwalę, bo nadarzyło się wyzwanie na Art Piaskownicy. Girlanda jest wyrazem niedawno odkrytej miłości do pomponów, wisi sobie w dużym pokoju, nadając mu klimat wiejskiego festynu. Jest puchata, różowa i moja, o!
o jaki śliczny!!!:))) wygląda nieziemsko):
OdpowiedzUsuńkocham tą girlandę! jest taka pocieszna:) kojarzy mi się z dzieciństwem..pamiętam jak mama mnie uczyła jak zrobić taki pomponik ehhh..
OdpowiedzUsuńMoja miłość do puchatych pomponów wzrosła na widok tej girlandy :D
OdpowiedzUsuńO matko, ale świetna! Połączenie Twojego ulubionego koloru z szarością super!
OdpowiedzUsuńsuper! tak jak u Aurory, po twojej girlandzie wrocila mi milosc do pomponow!!! ;o piekna wyszla! i super zdjecia :D
OdpowiedzUsuńnie obraziłabym się gdyby w moim pokoju powstał taki wiejsko festynowy nastrój :D
OdpowiedzUsuńjakie swietne kolorki, super
OdpowiedzUsuńJakie energetyczne kolorki,musi fajnie w tym pokoju wyglądać
OdpowiedzUsuńŁoo! Sama zrobiłaś tyle pomponów? Szacun :)
OdpowiedzUsuń