Jacie, to już styczeń 2012, a ja nie ogarnęłam jeszcze nawet tematu Świąt. Ale ogarnę go szybko: były, minęły i cieszy mnie to niezmiernie. Niestety, nadal ich nie lubię, ale za to bardzo lubię ten moment triumfalnego powrotu do domu, na własną kanapę, do własnego łóżka. Bosz, jak stara baba. Mam nadzieję, że niebawem uda mi się nadrobić temat w grudniowniku.
A tymczasem już nawet po Sylwestrze. Oj działo się! Zrobiliśmy w tym roku bal przebierańców, bo zachciało się nam trochę szaleństwa. To w sumie dobra metoda na udaną imprezę, bo humory od razu zyskują + 100 punktów w stosunku do imprezy w połyskujących kieckach. Mając perspektywę przebieranek, w projekcie Journal Your December wybrałam właśnie 31 grudnia na mój dzień. Oto efekty:
Jak widać, poszliśmy po maksie. Goście stanęli na wysokości zadania i nikt nie 'zapomniał' się przebrać. Mieliśmy gejszę, alfonsa z lat 70., zombie, damę z lat 20., biedronki i diabełka. Do tego ja jako Amy Winehouse i Luby w spódnicy Bravehearta. Mam nadzieję, że wszyscy bawili się tak dobrze jak my. A jedzenia mamy jeszcze na miesiąc. Nie wspominając o zapasach czipsów i napojów, jajć.
Chyba odpuszczę sobie jakieś wielkie podsumowania roku, na to jeszcze będzie miejsce w czekającym na uzupełnienie grudniowniku. Za to niebawem chyba zarzucę jakąś niespodziankę, bo szykują się nowe przyjemności niach, niach. Hepi niu jir dla wszystkich moich kochanych zaglądaczek!
A tymczasem już nawet po Sylwestrze. Oj działo się! Zrobiliśmy w tym roku bal przebierańców, bo zachciało się nam trochę szaleństwa. To w sumie dobra metoda na udaną imprezę, bo humory od razu zyskują + 100 punktów w stosunku do imprezy w połyskujących kieckach. Mając perspektywę przebieranek, w projekcie Journal Your December wybrałam właśnie 31 grudnia na mój dzień. Oto efekty:
Jak widać, poszliśmy po maksie. Goście stanęli na wysokości zadania i nikt nie 'zapomniał' się przebrać. Mieliśmy gejszę, alfonsa z lat 70., zombie, damę z lat 20., biedronki i diabełka. Do tego ja jako Amy Winehouse i Luby w spódnicy Bravehearta. Mam nadzieję, że wszyscy bawili się tak dobrze jak my. A jedzenia mamy jeszcze na miesiąc. Nie wspominając o zapasach czipsów i napojów, jajć.
| Tacy byliśmy ładniusi |
Lejdi dziękuję za karteczkę (dostałam ją dopiero w piątek) - i kto by pomyślał, że akurat Ty świąt nie lubisz :)
OdpowiedzUsuńGratuluję udanego sylwestra, ja siedziałam całą noc przed kompem...
Ahaha, wyglądaliście świetnie! I bardzo podoba mi się Twoja relacja w żurnalu, rewelacja!
OdpowiedzUsuńAaa! Jeśli chodzi o piłkarską kolekcję to już też nad tym myślałam :)
Czad! :D
OdpowiedzUsuńja się przebrałam w tym roku za samą siebie ;))
bylo wysmienicie!! =D dziekujemy za przytulenie nas na kanapie! =D
OdpowiedzUsuń