Jutro ten wyczekiwany dzień. Polecimy i wrócimy za dwa tygodnie. DWA! Ale był jeszcze jeden wyczekiwany od dawna dzień - miniony piątek. Jakiś czas temu, tak zupełnie od słowa do słowa wyszło, że nawiedzi mnie
Agi. Ja coś tam proponowałam, ale liczyłam się z tym, że to nie wyjdzie. Ale wyszło! Agiś kupiła bilet, poinformowała rodzinę, że wyjeżdża i dała znać, bym szykowała kanapę. Radość ogarnęła mnie ogromna i z każdym dniem wiedziałam, że coraz bliżej jest nie tylko urlop, ale też ta fantastyczna wizyta. W zeszłym tygodniu emocje sięgały zenitu i obie piszczałyśmy drogą mailową, że już, już, zaraz, za moment, za trzy dni, za dwa, oja, to już dziś. Okazało się, że przynajmniej moja podjarka, nie była w najmniejszym calu przesadzona. To był weekend idealny. Agiś to tak cudowny babon, że żal mnie ogarnął jedynie w kwestii dzielących nas kilometrów. Bo jednak wolałabym mieć ją w bloku obok. Mam nadzieję, że moja kanapa zazna jeszcze radości tak zacnego gościa. Ale co ja się będę tu rozpisywać. Zapodam fotostory, niczym w starym, dobrym Bravo (fotki ajfonowe są autorstwa Agi)
 |
| Najpierw była świątynia - Tiger |
 |
| A potem dzióbki w TK Maxx |
 |
| Ma się rozumieć |
 |
| Agi przetestowała chemię w najczystszej postaci - bubble tea. Smakowało |
 |
| Jeleń miał swoje pięć minut |
 |
| Próbowałam się popisać umiejętnością robienia na drutach, ale zapomniałam jak się zaczyna pierwszy rząd |
 |
| Agiś natomiast pamiętała, jak się szydełkuje |
 |
| Spojrzało na mnie rybie oko |
 |
| Tak się babina rozszydełkowała, że nie chciała ze mną skrapować. Za to zostałam zaopatrzona w najwyjebistszy koszyczek ewer |
 |
| Tak skrapuje ciocia Lejdi. Nie wypuszczając wina z ręki |
 |
| Odwiedziłyśmy śmieciowy targ staroci |
 |
| Było bajecznie |
 |
| Widać już jesień |
 |
| My dwie w objęciach Maryi |
 |
| A takie szablony za 3 zł (w sumie) pozyskałyśmy na bazarku. Pan śmiał się z naszego podniecenia |
 |
| Przyszedł też czas na trochę kalorii |
 |
| Babeczki wyszły orgazmiczne, ale niezbyt fotogeniczne. Ale co ja się nawzdychałam... |
Nie umiem nawet opisać tego, jak było rewelacyjnie. Moja kanapa domaga się rychłego powrotu. Za to ja chodzę z bananem na gębie jak debil i zaprzyjaźniam się ze wszystkimi napotkanymi ludźmi, z tego rozanielenia. Z brudnych sekretów mogę tylko zdradzić, że Agi to pijus, który zgrzewkę mineralki wciąga raz dwa. Hmmmm, co by tu jeszcze. A no tak, przyjechała do mnie z małą walizeczką, a wyjechała z pękającymi w szwach torbami. Ja się zastanawiam, gdzie się podziały moje rodowe srebra.
A w ramach skrapowania z winem w ręku uknułam
lifta pracy Sevriny, którą to u Liftonoszek zaproponowała właśnie Agiś. Jestem monotonna do bólu, ale nie mam innych wywołanych fotek, a nie chciało mi się męczyć drukarki.
A teraz biegnę ogarniać pakowanie i zarabianie pieniędzy. Już jutro pierwszy rzut oka na Lizbonę, adziaaaa.
Lejdi, ale zazdrość mnie ogarnia, tylko nie wiem z jakiego powodu najbardziej :) Musiało być zajebiaszczo, bo na to fotach widać.
OdpowiedzUsuńPo pierwsze - Agi, dzięki Tobie Lejdi pokazała trochę swojego mieszkania, najlepiej widać kuchnię - CUDNA! No i widać przede wszystkim pozytywny nastrój.
P.S. Udanych wakacji, będziemy tęsknić :)
P.S.2. Czy ciocia Lejdi zmieniła kolor włosów?
no może coś tam więcej kiedyś z mieszkania pokażę. ale to aranżować trzeba, a mnie to jakoś nie chce wyjść :)
Usuńtęsknić za dużo nie dam, bo coś tam zostawiłam do autopublikacji :D
kolor na ajfonowych fotach taki ciemny wyszedł. ale u mnie ogólnie kwestia pory roku. od słońca blondzieję, potem ciemnieję. może stąd to wrażenie :)
..no ja padłam jak zobaczyłam Lejdisiowe mieszkanko! Na wejściu powaliło mnie fioletowe krzesło, różowy jeleń i fioletowa kuchnia:) w ogóle wszystko bym przygarnęła najchętniej!
UsuńAleż miałyście wspaniale dziewczyny :)) Widać jak bratnimi duszami musicie być! :*
OdpowiedzUsuńoj bossssko było. to tak jak to pół dnia z Tobą, tylko przemnożone przez weekend :D
Usuńa pan fryzjer grzywkie trochę skrócił, bo mi w oczy właziła :D dzięksy :*
Ach no i Lejdi, nowyj fryzur? Bo wyglądasz nieziemsko!!!! :D
OdpowiedzUsuńaleście poszlały Laski ( czy tak się jeszcze mówi??? ja już w sumie starszą pania jestem,to nie wiem... jak tak na Was patrzę , to nawet bardzo starszą...;-()
OdpowiedzUsuńeeee my tylko tak młodzieńczo wyglądamy :D dzięki kochana :*
Usuń..nasza młodzieńczość to zasługa botoxu;)
Usuńwymiatacie :) Teraz musicie sie ejszce raz razem spotkać i scrapować wspólnie :)
OdpowiedzUsuńno ja myślę, że nie tylko raz. a kiedy Ty wpadasz? :D
UsuńFoty kipią dobrą energią :D
OdpowiedzUsuńto ten rudy łepek tak działa ;D
Usuń;) :*
UsuńHahaha wariatki :D Ale naładowałaś nas pozytywną energią, czadersko było, wygląda tak, jakbyście Warszawę rozniosły w drobny pył swoją radością :D
OdpowiedzUsuńBaw się w Lizbonie, pewnie z tego słońca znowu Ci się włosy rozjaśnią xD
ależ wam zazdroszczę! weekend widać ze byl niesamowity!!!! jestem w szoku ze w takim czasie jeszcze udalo ci sie dla mnie cos zmajstrowac;p SUPERWOMAN, czy co?! :D
OdpowiedzUsuńahahahaa no nie mogę:D lowju babolcu:*** poczekaj aż Cię obsmaruję na u siebie na blogu:PP tęsknię potwornie, dobrze że wzięłam na pamiątkę sreberka:D;)
OdpowiedzUsuńochy achy zazdraszczacze
OdpowiedzUsuńKurcze. Ale pozytywem wali z tych fot!
OdpowiedzUsuńLejdi jak wrócisz to proszę o przepis na babeczki :)
OdpowiedzUsuńwow, jestem 21 komentarzem! no ale respect, zdjęcia są the best :) to znaczy są mega pozytywne, a scrap z winem w ręku też jest mega pozytywny :D aż zachciało mi się kieliszek wina do tworzenia od tego wszystkiego :D
OdpowiedzUsuńaaaaaaaaaaaaaaaaale fotorelacja! aż się czuje tę Waszą energię!!!
OdpowiedzUsuńLejdiś, jak tam Portugalia? Czy mi się przywidziało, czy przed wyjazdem obiecywałaś, że masz jakieś posty w zanadrzu? Ajm łejting..! Wszyscy zresztą czekamy :)
OdpowiedzUsuń