Nie będzie nic odkrywczego w tym, gdy powiem, że nie jestem jakoś megazadowolona z tych kartek. Ale liczę, że serca mamusiek i tak roztopi ręcznie robiona, koślawa laurka.
Najpierw "teściowa" o niezwykłym imieniu:
Tu jest miejsce na życzenia. Litera początkowa sugeruje wstęp: "Kochanej Mamie"
A dla mamy mej własnej:
I zdjęcie rodzinne:
Myślę, że na pewno się uśmiechną otrzymując te kartki :)
OdpowiedzUsuńZ innej beczki, jeśli zechcesz, to poczuj się wyróżniona - szczegóły: http://asia-majstruje.blogspot.com/2011/07/7-razy-o-mnie.html
wychodzi LiliAnna:D
OdpowiedzUsuńSuper kartki :) I te zestawienie kolorystyczne jest ekstra ;D
OdpowiedzUsuńLejdi ja mam właśnie problem z "ryzykowaniem" - boję się mieszać kształty i faktury, by kartka nie straciła na urodzie, wlę mieć wszystko "poukładane" i na miejscu.
OdpowiedzUsuńNie potrafię się przełamać, a przecież takie kartki są śliczne...
Oo.. fajne.. i zupełnie nie "mamine" :D
OdpowiedzUsuń