30 czerwca 2011

Rabarbaru moc

Luby przywiózł z rodzinnej działki tonę rabarbaru. Nigdy nie wiem, co z tym cudem robić. No bo takie to kwaśne i dziwne. Ale przetworzyć było trzeba, bo szkoda. Na pierwszy ogień poszło ciasto, które było przepyszne, ale z racji obeschniętego rabarbaru na wierzchu, nie wyglądało fotogenicznie.
Na drugi ogień poszedł hiram, czyli rabarbarowo-imbirowa konfitura. Smakuje dość bosko, nie wiem jeszcze do czego jej używać, ale może koncepcja zstąpi później.
Jak zwykle przy robieniu przetworów pojawił się jednak problem. Czy warto chrzanić się godzinami z domowymi specjałami, gdy na koniec wylądują one w słoiku z napisem "Majonez Kielecki"? Nie warto. Zaczęło się odmaczanie etykiet, pucowanie nakrętek i kombinowanie. Żem niniejszym wykombinowała:





7 komentarzy:

  1. Ładnie wykombinowane. Prezentuje się. Apetycznie i zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  2. dzięki wielkie :) wsad może nie wygląda jakoś powalająco, ale smakuje całkiem całkiem

    OdpowiedzUsuń
  3. polecam ciasto z rabarbarem :) pyyyyyychaaaa!

    OdpowiedzUsuń
  4. wiem, że pyszne, bo zrobiłam. tylko jego wątpliwa uroda nie nadawała się do zdjęcia :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Rewelacja! Zawartość tym bardziej kusząca:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Agi, dzięki :) zawartość smakowita, tylko kompletnie nie wiem, do czego tego używać :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...