Brrrrrrrr, jak zimno. Spędziłam dziś pół dnia na dworzu i to bardzo mnie rozdygotało. Ale warto było, bo uczestniczyłam w bajeranckiej sesji zdjęciowej mojej Oli, która postanowiła odrobinę zadbać o swą babską próżność. Ja występowałam w roli przydupasa od noszenia toreb, ale do tego właśnie nadaję się najlepiej.
Na pogodę w sumie nie ma co dziś narzekać, bo akurat pierwszy raz od tygodnia przez cały dzień naparzało słońce. No ale jak już zaszło, zrobiło się raczej arktycznie. W ramach rozgrzewki wrzucam więc pracę na art-piaskownicowe wyzwanie kolorystyczne, które przywołuje wspomnienie uroczego lata.
Ten intensywny żółty od razu skojarzył mi się z lizbońskim tramwajem, dlatego pozostaję monotematyczna. Obawiam się, że przez całą zimę będę sobie dawkować te gorące zdjęcia, by poczuć się choć trochę lepiej.
Zapraszam do wyzwania z tymi rozweselającymi kolorami. Obejrzyjcie też koniecznie resztę prac spod zdolnych łapek piaskownicowego DT.
Na pogodę w sumie nie ma co dziś narzekać, bo akurat pierwszy raz od tygodnia przez cały dzień naparzało słońce. No ale jak już zaszło, zrobiło się raczej arktycznie. W ramach rozgrzewki wrzucam więc pracę na art-piaskownicowe wyzwanie kolorystyczne, które przywołuje wspomnienie uroczego lata.
Ten intensywny żółty od razu skojarzył mi się z lizbońskim tramwajem, dlatego pozostaję monotematyczna. Obawiam się, że przez całą zimę będę sobie dawkować te gorące zdjęcia, by poczuć się choć trochę lepiej.
Zapraszam do wyzwania z tymi rozweselającymi kolorami. Obejrzyjcie też koniecznie resztę prac spod zdolnych łapek piaskownicowego DT.

jak ty ładnie wykorzystujesz te wszystkie kolory, których tak się boję! świetne te żołte smugi!
OdpowiedzUsuńa gdzie się mówi 'na dworzu'? :D mam w domu konflikt interesów, bo ja mówię 'na dworze', a mój mąż 'na polu' - ale 'na dworzu' to coś zupełnie nowego!
'na dworzu' to forma warszawska, uznawana za błędną, ale ja tam pielęgnuję :)
UsuńJa od krzyżaków jestem, ale u mnie też zawsze było "na dworzu"!
Usuńeeee no to piona! :) ponoć to wieśniacko, ale trudno :)
Usuńregionalizmy są fajne, ja tam jestem mało ortodoksyjna :D
OdpowiedzUsuńja się staram wciskać je na siłę nawet :D
UsuńAle piękny ten scrap! Taki oszczędny , kilka akcentów i wiadomo o co chodzi. A co do regionalizmow to ja wychodzę na pole w rajtkach :) po strugaczkę np :)
OdpowiedzUsuńrajtki rządzą :D
UsuńKolejne energetyczne wyzwanie. Chciałoby się wsiaść do takiego tramwaju i pomknąć w jakieś ciepłe, egzotyczne miejsce.. :)
OdpowiedzUsuńoj chciałoby się :) a kolory są super, spróbuj ;)
UsuńOooo moje serce, wysiądę normalnie po takiej dawce piękna! nie dość, że lizbońskie tramwaje, to jeszcze ta paleta i Twoje zdolne rączki, co w efekcie daje kopa inspiracyjnego :D uuu śnieg nie straszny teraz
OdpowiedzUsuńoj weź, bo się roztopię od tych ciepłych słów :*
UsuńLejdiś kochana czy ja Ci podziękowałam za kartkę z Portugalii??? Oj chyba nie! Przepraszam i dzięęęęękujęęę:**** Jest cudna i z żółtym tramwajem właśnie przecież:D wisi sobie na mojej tablicy inspiracyjnej:D Skrapek tramwajowy cudownie słoneczny!!!
OdpowiedzUsuńcieszę się, że nie zaginęła w czasoprzestrzeni i że rozgrzewa troszeczkę :)
Usuńjest zarąbiaszczy i tyle, o!
OdpowiedzUsuńcmoku cmoku cmoku
UsuńU mnie dziś cały dzień biało, ale od mgły, a nie śniegu, a ta praca dała po oczach tak, jak letnie słońce :) Piękna, energetyczna, zachwycająca, chociaż niby taka prosta!
OdpowiedzUsuńniech Ci tam tramwaj przygrzewa :) buźki
Usuńscrap prze-zaje-bisty!
OdpowiedzUsuń:***
Usuń