18 maja 2012

Piszę, piszesz, piszą

Mniahahahaha, napisałam ostatni w tym tygodniu tekst. Zaczynam weekend. Myślę, że to powinien być weekend bez klawiatury. Ale pewnie się nie uda, bo przyjemności też często wymagają kompa (np. komentowanie Waszych poczynań).
Oczywiście można było się domyślać, co zrobiłam po napisaniu ostatniego dziś zdania. Nie, to nie było zmywanie naczyń, ani składanie fury ciuchów z krzesła, nie było to też gotowanie obiadu. Moim pierwszym zajęciem było sprejowanie i wyklejanie. Zaczęłam od czegoś małego, żeby mi się w głowie nie przewróciło.



To absolutny maluszek. Akurat na stronie zmieści się jeden adres. Nie przypuszczałam, że w dobie internetu będę jeszcze miała notes na adresy. Ale skrapowy świat skłania, by powrócić to korespondencji tradycyjnej. W dzieciństwie wymieniałam tony listów z różnymi ludźmi za sprawą ogłoszenia w 'Popcornie' (albo może znowu wraca temat 'Bravo'?). Listonosz mnie nienawidził, bo ze skrzynki codziennie się wylewaaało. Po długiej przerwie, w mojej poczcie znów znajduję coś poza rachunkami i zakupami z Allegro. A dzięki akcji '15 rzeczy' wzbogaciłam się o sporą listę. 
Zrobiłam dziś jeszcze jeden maluchowy notes, pewnie oba zajęły mi z 15 minut, ale tego drugiego na razie nie ujawniam. Przyjdzie czas, przyjdzie czas.

18 komentarzy:

  1. Podoba mi się hasło "tylko dobre adresy" :)) sama chyba sobie coś podobnego po-potworzę. A Twój notesik jest świetny po prostu. I te kolorki energetyczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prędzej czy później zachodzi potrzeba posiadania adresownika w tym 'fachu' :D
      dzięki, kochana

      Usuń
  2. Przezarąbiasty maluszek! Tez mam adresiorek mały który się adresami fantastycznych osóbek zapełnia i strasznie się cieszę że powróciły stare czasy wysyłania 'prawdziwych listów':) Super że ogarnęłaś się z pracą, to teraz relax czyli szał scrapowy:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do tej pory notowałam adresy w kalendarzu, ale to już coraz trudniejsze :)

      Usuń
  3. Fajny maluszek :) Ja też znajduję teraz więcej listów w skrzynce, chociaż przez lata sztuka korespondencji u mnie dogorywała.

    Też mam takie wspomnienie - co prawda nie z popcornu, ale z jakiejś innej gazety brałyśmy z koleżanką adresy i pisałyśmy do ludzi. W czasach mieszkania w internacie i braku internetu ot tak, na wyciągnięcie ręki, była to dość interesująca rozrywka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha! czyli mamy podobne doświadczenia. ja sama dałam ogłoszenie, więc domyślasz się ile tych listów spływało. i to z jakiejś Ghany i innych odległych zakątków. że człowiek kiedyś na tyle rzeczy czas miał :)

      Usuń
  4. Ten maluch jest fantastyczny!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. przeuroczy jest!! ja jakis czas temu zrobilam sobie adresownik w pudelku bo nie wiedzialam gdzie przechowywac blogowe adresy.. odkad intensywnie bloguje to non stop jakies wymianki, listy itp :D zakochana od zawsze jestem w listach.. tak sie ciesze ze oprocz wielo letniej listowej kumpeli zebralam troche nowych dzieki blogom :D

    OdpowiedzUsuń
  6. ahaa! i smieszna sytuacja:
    jakis czas temu na zajeciach z francuskiego jak mielismy sie uczyc adresowania korespondencji francuskiej babeczka zapytala sie czy w ogole znamy kogos kto dostaje poczta cos innego niz rachunki i reklamy.. zglosilam sie i mowie.. ze przynajmniej raz na dwa tygodnie dostaje paczuszke od znajomej, list albo costamcostam.. ludzie tak na mnie galy wywalili ze ja bylam w szoku (bylam w szoku ze nikt juz listow nie pisze.. dla mnie to jest takie NORMALNE;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no w sumie się Twojej grupie nie dziwię, bo to teraz naprawdę rzadkość. ale super, że ciągle piszecie listy, to cholernie fajne uczucie rozpakowywać kopertę z podnieceniem, co znajdzie się w środku. przy mailu jakoś to nie działa.

      Usuń
  7. kapitalny ten notesik, radosny w sam raz na "tylko dobre adresy ":) a pisanie listów to świetny zwyczaj, szkoda, że faktycznie coraz mnie popularny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale dzięki takim pasjom jak rękodzieło wszelakie, trochę się doradza. wprawdzie może nie piszemy do siebie długich listów, ale wysyłamy sobie niespodzianki, które tak przeogromnie cieszą, że aż trudno to opisać :)

      Usuń
  8. Zgadzam się z Wami i właśnie paradoksem jest to, że mimo obecności internetu,a w związku z tym, możliwości szybkiego przesyłania wiadomości, wysyłanie listów, kartek czy paczuszek z krótkimi wiadomościami, staje się dla nas normą, jak dla naszych mam czy babć. I to jest fantastyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Aha zapomniałam xD
    Super super kolory i wielkość adresownika - do schrupania ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Moje pudełko na listy jest przepełnione. Mam koleżanki w różnych krańcach Polski i oprócz normalnych plotek wymieniamy się także listami. :D
    adresownik baaaardzo energetyczny. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj tak, adresownik musi być. Ja mam ale bez okładki, chyba będzie trzeba się pokusić i dorobić, Twój jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. słodziak :D Ja już jakiś czas temu zadbałam o kilka stron, w jednym z notesów, specjalnie na adresy. Dzięki blogowaniu raz na jakś czas właśnie zdarza mi się wysyłać i otrzyywac przesyłki :) mega mega wspaniałe uczucie :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...