O rany, rany, energia mnie roznosi. Tak, tak, jest trzecia w nocy. Ale remont hydrauliczny wreszcie się zakończył, kuchnia znowu jest w kuchni. Pozostaje już tylko pomycie zakurzonych rzeczy, pochowanie do szafek i kilkukrotne mycie podłóg, by pozbyć się pyłu. Ale kij z tym, mogę sprzątać. Mieszkanie mi nagle urosło coś jakby o 100 metrów. Bo jeszcze późnym popołudniem nie dało się tu w ogóle chodzić, a teraz taki luz. No cudowna sprawa. Poza tym ostatnie dwa dni przeleżałam ledwo żywa z jakimś dziwnym wirusem, który oprócz bólu gardła złamał mi plecy, położył kamień na głowie i nie pozwalał wstać nawet na chwilę. Dziś zostały z tego już tylko problemy z gardłem, więc odreagowuję to zrośnięcie z kanapą.
Co więc zaczęłam robić w środku nocy? Zapełniać grudniownik. Pyszny pomysł. Przygrywa mi telewizyjna wróżka Magdalena, bo to najbardziej frapująca propozycja o tej porze.
Oto jest inauguracja.
Tematem wczorajszym było: Let's try to make world a better place. Dziewczyny pytały, w jaki sposób czynimy dobro. Cóż, nie mam na tym polu wielkich osiągnięć. Ciągle chciałabym coś robić, ale nie mam dość siły na realizację tych wielkich idei. Zaczęłam więc szukać w mniej spektakularnych dziedzinach. Najpierw przyszło mi do głowy recyklingowe skrapowanie. Ale w głowie odezwał się głos: "Recykling? Weź się ogarnij i nie rób scen. Produkujesz tony śmieci, więc użycie starej metki to jeszcze nie jest dobry uczynek". Potem chciałam zacytować jedną z moich ulubionych piosenek mojego ulubionego Majkela J. "Man in the mirror". I wszystko było pięknie, ale zobaczyłam, że Agi miała u siebie bardzo podobny przekaz. I nie chciałam wyjść na pirata skrapowego. Skończyło się na temacie mało uniwersalnym, bardzo prywatnym, rodzinnym.
Na zdjęciu jest dziadzio trzymający mojego tatę na barana. Czemu tak? Bo dziadek to chyba najpozytywniejsza postać mojej rodziny. Przeszedł w życiu tyle, a wciąż tryska poczuciem humoru. Teraz ma często problemy ze zdrowiem, bywa, że ciężko oddychać, nie zawsze da się dojść do sklepu. A ja czuję się za niego odpowiedzialna. I to nie tylko za to, żeby zrobić zakupy, gdy potrzeba i towarzyszyć w wizycie u lekarza, ale przede wszystkim za to, by zawsze miał jakiś powód do uśmiechu. Trudno to porównać z wolontariatem, dobrymi uczynkami, heroicznymi wyczynami, ale myślę, że w kontaktach z dziadkiem jestem lepszą sobą.
A tu jeszcze uzupełniona strona wstępna. Nic specjalnego, bo cała zawalona tekstem. Ale dość znacząca dla całego grudniownika.
Co więc zaczęłam robić w środku nocy? Zapełniać grudniownik. Pyszny pomysł. Przygrywa mi telewizyjna wróżka Magdalena, bo to najbardziej frapująca propozycja o tej porze.
Oto jest inauguracja.
Tematem wczorajszym było: Let's try to make world a better place. Dziewczyny pytały, w jaki sposób czynimy dobro. Cóż, nie mam na tym polu wielkich osiągnięć. Ciągle chciałabym coś robić, ale nie mam dość siły na realizację tych wielkich idei. Zaczęłam więc szukać w mniej spektakularnych dziedzinach. Najpierw przyszło mi do głowy recyklingowe skrapowanie. Ale w głowie odezwał się głos: "Recykling? Weź się ogarnij i nie rób scen. Produkujesz tony śmieci, więc użycie starej metki to jeszcze nie jest dobry uczynek". Potem chciałam zacytować jedną z moich ulubionych piosenek mojego ulubionego Majkela J. "Man in the mirror". I wszystko było pięknie, ale zobaczyłam, że Agi miała u siebie bardzo podobny przekaz. I nie chciałam wyjść na pirata skrapowego. Skończyło się na temacie mało uniwersalnym, bardzo prywatnym, rodzinnym.
Na zdjęciu jest dziadzio trzymający mojego tatę na barana. Czemu tak? Bo dziadek to chyba najpozytywniejsza postać mojej rodziny. Przeszedł w życiu tyle, a wciąż tryska poczuciem humoru. Teraz ma często problemy ze zdrowiem, bywa, że ciężko oddychać, nie zawsze da się dojść do sklepu. A ja czuję się za niego odpowiedzialna. I to nie tylko za to, żeby zrobić zakupy, gdy potrzeba i towarzyszyć w wizycie u lekarza, ale przede wszystkim za to, by zawsze miał jakiś powód do uśmiechu. Trudno to porównać z wolontariatem, dobrymi uczynkami, heroicznymi wyczynami, ale myślę, że w kontaktach z dziadkiem jestem lepszą sobą.
A tu jeszcze uzupełniona strona wstępna. Nic specjalnego, bo cała zawalona tekstem. Ale dość znacząca dla całego grudniownika.
Lejdi tak strasznie mi przykro z powodu Twojego taty :(
OdpowiedzUsuńW zasadzie to nie wiem co napisać, miało być pokrzepiająco o świętach i grudniu, ale gdy przeczytałam Twój wstęp do grudniownika nawet bym nie śmiała...
Bardzo mi przykro :(
Nie wiem dlaczego przegapiłam ten wpis.
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba Twój 1. grudnia. Przykro mi, że grudzień źle Ci się kojarzy i rozumiem niechęć. Ale może uda Ci się zacząć tworzyć nowy, lepszy obraz Twojego grudnia. Może się uda w tym roku, może za rok.
Jeśli chodzi o temat i dziadka, to uważam, że wręcz trzeba zacząć od otoczenia i najbliższych, żeby świat uczynić lepszym. Wystarczy że nieco lepszym dla innych.