W ramach pamiątki, kilka fotek. Czuję, że musi z tego powstać jakiś album :)
Selfridge jak zawsze niezawodny w kwestii tworzenia wystaw.
Po raz pierwszy wybraliśmy się na Camden. Wprawdzie zakupów nie było, ale miejsce interesujące.
London by night też musiał być, bo dotychczas nam się nie zebrało.
Załapaliśmy się też na Tłusty Czwartek. Mieliśmy smutną wizję tego dnia bez pączków, ale na szczęście znaleźliśmy godne zastępstwo.
W końcu dotarliśmy też na Greenwich. Już wiemy, skąd się bierze czas.
Na koniec wyjazdu z radością znów zawitaliśmy do Noodle Oodle, by rozkoszować się kaczką po pekińsku i kaczą zupą. Mmmmmmmmniam.
I tak na koniec. Nie byłabym sobą, gdybym nie zgromadziła kolekcji postaci.
Bosko było i tyle. Dziękujemy Gatti i Jareckiemu, którzy znów przyjęli nas pod swój dach.
sponsorami programu byla literka F jak funt oraz cyferki z wieloma zerami =)
OdpowiedzUsuńsuper foty jak zwykle!!!
oj żebyś wiedziała. a nawet C jak Cholernie Drogi Funt. karty kredytowe mamy wyczyszczone, nie mam czym spłacić kredytu za 4 dni, ale mam fajne ciuchy :D
OdpowiedzUsuńOj... a ja uwielbiam Londyn!! I Camnden- jest niesamowite!! :)
OdpowiedzUsuń