16 marca 2011

Stary, ale jary

Już chyba od dwóch miesięcy żyłam sobie w błogim przeświadczeniu, że przecież mam dla Lubego prezent urodzinowy, jestem zwarta i gotowa na 16 marca. Zarezerwowałam dwuosobowy stolik u Hindusa. Wszystko pięknie, ostatni guzik dopięty. I wczoraj alarm. No a kartka? Ja wiem, po co mu kolejny kawałek zbędnej tektury. Ale ja chcę mu go dać. Dobrze, że Luby wyszedł na kilka godzin i mogłam rzucić się w pośpiechu na klecenie czegoś urodzinowego.
Dokonałam. Znów nie powiem, że jestem megadumna. Mogę za to powiedzieć, że tym razem kartka z wypierdem - z tyłu ma magnesik i można ją zamontować na lodówce. Żeby nie wymigiwał się, że nie ma gdzie jej wyeksponować, niach, niach.
SPEŁNIENIA MARZEŃ LUBOŚCI MOJA! i prezentów lepszych niż kolejny kawałek tektury.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...