Ja z góry uprzedzam, że to będzie cholernie długa notka, więc kto ma słabe nerwy lub nie lubi czytać tekstów większych niż etykieta na szamponie, lepiej niech od razu zjedzie na koniec. Cierpliwym z góry dziękuję.
A więc (nie zaczyna się zdania od 'a więc') zostałam zaszczycona przeogromnie. Cudowne liftonoszkowe dziewczyny zaprosiły mnie do kolejnej edycji działań liftowych. Juhuuu, jestem w teamie!
Na pierwszy ogień poszła prześliczna praca
Janny Warner. Po pierwszym obejrzeniu wydawała się dość prosta do ogarnięcia. Ja, która nigdy nic nie liftowałam, byłam przekonana, że siądę i zrobię. Poświęciłam nie wiem ile czasu wyborowi papieru na tło. Do ostatecznej rozgrywki stanęły trzy kolekcje ILS: Herbaciany Ogród, Zeszyty II oraz Rise&Shine. Tło z pierwszej kolekcji wydało się idealne, więc wygrało w cuglach. Potem niby wszystko fajnie, ciach ciach, lepu lepu. I wyszła kupa. Ale to taka, że oj. Tło okazało się w tym wypadku kompletnie nietrafione. No i co dalej? Wielka akcja wycinania wszystkiego, co przykleiłam i przenoszenia tego na kolejny papier. Tym razem Zeszyt II. Miałam przewagę, bo mogłam sprawdzić, jak całość będzie wyglądać. Spoko pięknie i znowu zonk. Trzeba było na papier lekko chlapnąć farbką. A mnie się paluszek omsknął na spraju i nagle na środku białej kartki znalazła się ogromna czarna plama. Super! Nie pomogło pacianie jej białą farbą, kolejny papier zmarnowany. Z początkowej trójki został już tylko pasiasty Rise&Shine i dobrze, bo okazał się być idealnym tłem. Jego waleczność nie znała granic. By na LO pozostał ślad tych potwornych zmagań, pozostawiłam strzępy Zeszytu, które oderwały się razem z kompozycją zdjęciową. Ku pamięci: najpierw myśl, potem wyklejaj. Co ciekawe, z relacji innych liftonoszek wynika, że one też miały spore problemy z papierami przy tej pracy.
W ostateczności powstało to:
Tym samym załatwiłam kwestię wspominkowego skrapa londyńskiego, jeah.
Ponieważ jestem niezwykle rozczulona faktem bycia liftonoszką, a także rozczula mnie to, że napisałam już ponad 100 notek, że wpadałyście tu już ponad 8000 razy i że podgląda mnie ponad 80 osób, postanowiłam nieco przysłodzić. Ogłaszam cuksy niniejszym. Mam nadzieję, że dacie się skusić. Takie zabawki dla Was wygrzebałam:
 |
| Oldskulowa, lekko kiczowata puszeczka np. na guziczki |
 |
| Dziurkacz z koniczynką i stempelek z serduchem |
 |
| Garść papierowych kwiatków |
 |
| Pakiecik dekoracyjnych taśm |
 |
| Girlanda z filcowych kwiatów, które z pewnością ożywią niejednego skrapa |
 |
| Mnóstwo patyczków Fimo |
 |
| 12 papierów (m.n. ILS) oraz kartelucha z liczbami, tagami itp. |
Zasady bardzo proste (tylko bardzo proszę o ich przestrzeganie, bo żadna to przyjemność, kasować wpisy).
1. Zapisy trwają do 28.02, losowanie odbędzie się 29.02, bo jak mogłabym nie wykorzystać tego dodatkowego dnia :)
2. Umieść bannerek z linkiem do cuksów na bocznym pasku swojego bloga.
3. Zostaw komentarz pod notką.
4. Przyjmowane są tylko zgłoszenia bloggerek (i bloggerów oczywiście).
5. Niestety tylko dla osób z Polski, wysyłka zagraniczna papierów kosztuje straaaasznie dużo :/
No to posłodzone!