19 grudnia 2012

Przesyt

Rzuciłam okiem na bloga i przyznam, że ostatnimi czasy był jakiś taki nie mój, obcy. Ciągle te kartki albo inne obce mi klimaty. Więc powoli wracam do działań, które dają mi pełnię radości. Ostatnio nad tą pełnią pracowałam do 4 w nocy. Bo jak się rozpędziłam, to nie mogłam przerwać. Zmusiła mnie do tego nieostrość widzenia, która dała do zrozumienia: idź spać! Dokończyłam więc rano, a przez kolejnych kilka dni próbowałam zrobić w miarę ostre zdjęcia. W końcu się udało, więc czym prędzej się przechwalam. Machnęłam kolejny album, jesjesjes. Tym razem z obfitującego w atrakcje weekendu (wizyty Uli i Grzesia, warsztatów u Czeko oraz spotkania z Kasiami: worqshop i Antilight). Rozweseliłam się kolorami i z radością znalazłam nieświąteczne zastosowanie dla świątecznego stempla SODAlicious. Ha!











I chociaż ciągle jeszcze robię jakieś ostatnie świąteczne kartki, to powoli wracam do normalności. Wkrótce będę się uzewnętrzniać, więc bójta się.

7 komentarzy:

  1. Ależ fajny, energetyczny... oj działo się działo! Super pamiątka!

    OdpowiedzUsuń
  2. przezajebisty! a hohoho zmienione na ohohoh to tylko Ty mogłaś wymyslić geniuszu!!! loweeee Twój albumik!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ahaha, wracasz do swoich klimatów :) Genialnie odwróciłaś ho na oh, ten stempel będzie w użyciu pewnie przez cały rok! Taki łikend po prostu nie mógł się obyć bez albumu!

    OdpowiedzUsuń
  4. tyle kochanych twarzy w tym albumie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam Twoje albumiorki!! oj uwielbiaaaam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam go całą sobą! i jeżeli to możliwe to za każdym razem jak na niego patrzę uwlielb rośnie :D tym czasem panie... :***

    OdpowiedzUsuń
  7. przez ten stempel jest taki ekstatyczny :D az mis ie gemba smieje :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...