11 lutego 2011

Rrrhomantiś

Luby poszedł dziś sobie ode mnie, nieśmiadom tego, że wykorzystam ten czas bardzo pożytecznie. Zabrałam się za klejenie walentynki. Odkryłam też niesamowity bat na siebie samą. Chciałam poscrapować, ale obowiązkowość kazała mi napisać trzeci dziś tekst. Ustaliłam więc w łepetynie, że w nagrodę za wykonanie zadania będę mogła potaplać się w kleju i farbkach. I nagle tekst obskoczyłam w 15 minut. To jest to! Może na pracę magisterską też podziała?
Oto jest mój motywator:

1 komentarz:

  1. jak jeszcze raz uslysze ze nie do konca jestes zadowolona z efektu koncowego to wogole Ci nie uwierze, nakopie do dupska a potem sie obraze!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...