7 maja 2012

15 rzeczy

Oł, jaka cudowna pogoda. Tym lepiej ujawnić obiecanego projekta, może się nastroje poprawią odrobinę.
Było ostatnio o tym, że kupka elementów wyciągniętych z pudełka Collage Caffe może zainspirować do stworzenia pracy. Okazuje się, że inspiracje mogą iść jeszcze dalej. Wykombinowałam mały projekt skrapowy i mam nadzieję, że też się wciągniecie. Idea jest następująca.



Stawiamy na przypadkowe inspiracje. Każda z osób biorących udział w zabawie wykona jedną pracę z 15 elementami wybranymi przez kogoś innego. To dobra okazja, by wypróbować elementy dotychczas nam obce, a może nawet nielubiane. Kilka zasad:
1. Chętne osoby zgłaszają się mailowo. Listę zamykam po 20. zgłoszeniu (o ile tyle ich będzie). Gdyby chętnych było więcej, załapią się z pewnością kolejnym razem.
2. Każda z osób będzie miała za zadanie zebrać 15 elementów, które mogłyby pojawić się w skrapowej pracy. Takich, które sama chciałaby otrzymać. Nie muszą to być przydasie ze sklepu. Ciekawy  wycinek z gazety, metka czy guzik też mogą być dla kogoś inspiracją. Przykładowy zestaw mógłby wyglądać tak:


3. Wylosuję, do kogo prześlecie swoich 15 rzeczy, a także od kogo otrzymacie podobny pakiet.
4. Zadanie polega na tym, by użyć wszystkich otrzymanych elementów w jednej skrapowej pracy (forma dowolna).

Informację o terminach podam, gdy już zbierze się odpowiednia grupka. Bo terminy są baaardzo mobilizujące, niach niach. Bardzo proszę, by zgłosiły się tylko osoby, które faktycznie znajdą czas i chęci. Szkoda, żeby ktoś potem nie otrzymał swoich 15 rzeczy. Mam nadzieję, że w ogóle ktoś się zgłosi. Zapewniam Was, że tworzenie z przypadkowych elementów jest niezwykle inspirujące.
A jeśli zgłaszające się osóbki poinformują o zabawie na swoim blogu, będzie mi bardzo miło.
To co? Przyłączycie się? Plosem!

UWAGA! LISTA ZAMKNIĘTA. MAMY KOMPLET. DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE ZGŁOSZENIA!

5 maja 2012

Idę, idę, idę

Nie wiem, czy tylko ja jestem taką królewną, czy Was też trą wszystkie buty? Potrafię mieć obdartą piętę w kozakach albo adidasach. Miękkie baleriny ze szmatki też mogą narobić szkód. W tym roku moja delikatność wzrosła o 100 punktów i kolejno obcierają mnie wszystkie letnie buty, które w zeszłym roku były idealne. Pozostają mi jedynie piankowe japonki, z którymi jeszcze się lubimy. Zastanawiam się, jak zostaną przyjęte na spotkaniach służbowych...
A że piankowe japonki są mym ratunkiem, dostały swojego skrapa. Tym razem lift pracy Magdy M. zaproponowany przez immacolę. Początkowo jakoś kompletnie mi nie szedł, ale im więcej elementów dorzucałam, tym stawał się bardziej strawny. Z zainteresowaniem wykorzystałam poradę Janny Werner z bloga ILS, by zamiast kleju do tworzenia warstw użyć zszywacza. Powód miałam prozaiczny, zostały mi ostatnie krople kleju magic, a te różne sztyfty, kleje biurowe itp. do niczego się nie nadają. I chyba częściej będę zaprzyjaźniać się ze zszywaczem.




Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym zrobiła jakąś pracę na poważnie. A ponieważ mamy tu japonki, stopę i chodzenie, to zgłaszam się na wyzwanie 'do lata piechotą' na blogu Pomorskie Craftuje.

A teraz chwila na przechwałki. Niedawno weszłam na bloga Asi jako osoba nr 50005 i załapałam się na nagrodę niespodziankę z tej okazji. Zasugerowałam jedynie kolor - pomarańcz i dodatek różu, bo jakżeby inaczej. Wczoraj listonoszowi udało się wcisnąć przesyłkę do skrzynki, choć była dwukrotnie grubsza niż dziura na listy. Chyba czytał bloga i wziął się na ambit. Oczywiście kopertę rozdarłam w drodze na zakupy, na środku ulicy, bo weź bądź cierpliwa. No i zobaczcie, jak tu się nie rozpromienić...



Ostatnio ciągle czuję się, jakby była Gwiazdka albo nieustające urodziny. Muszę pobiec i przekłuć sobie uszy, bo ten piękny prezent uświadomił mi, że dziurki raczyły zarosnąć. Juhu. Dziękuję Asiulku jeszcze raz. Kocham każdą jedną rzecz i nawet "firmowe" opakowania zostawiłam sobie do jakiegoś skrapa.

A w poniedziałek będę miała małą niespodziankę. Wykombinowałam se projekta i mam nadzieję, że ktoś zechce się przyłączyć. Ładnie proszę.

4 maja 2012

Uroki lata

Moje wczorajsze przewidywania były słuszne. Zachciało mi się wieczorno-nocną porą zasiąść do drukowania, cięcia i darcia. Pierwszą pracę miałam w głowie już w momencie robienia zdjęcia. Właściwie zdjęcie powstało specjalnie po to, żeby oprawić je w skrapa. Nie wiem, czy to zgodne ze sztuką, ale w sumie mam to gdzieś. Tralalalalala. Miałam ze sobą lustrzankę, analogową zabawkę, a szczęśliwe zdjęcie zrobiłam i tak telefonem. Wiwat, technologio!



Wata cukrowa jest tak wdzięcznym obiektem, że rzutem na taśmę dorzucam pracę do ILS-owego tematu miesiąca - Pysznie!
Drugiego skrapa również zaplanowałam nieco wcześniej. Po powrocie z upału rzuciłam okiem w stronę balkonu i z ulgą zauważyłam cień. Kiedyś marzyłam o jedzeniu śniadań na tym skrawku własnego podwórka, ale latem słońce tak z rana praży, że można podczas śniadanka zejść na udar. Teraz w sumie cieszę się, że po południu na balkonie można się ochłodzić i zjeść kolację. Można też zrobić wiele innych miłych rzeczy, które inspirowana tematem miesiąca na Art Piaskownicy, zlepiłam w małą listę.








Mamy tu recykling pełną gębą. Nie mówię nawet o ścinkowych paskach papieru. Ale papier bazowy pokryłam kiedyś w jakimś celu gwiazdkowymi pryskaniami. Kompletnie nie pasowało to do charakteru tamtej pracy. Ale papier odłożyłam. Teraz w dużej mierze nieudany oprysk udało się zakryć, a jego drobne elementy chyba nie przeszkadzają. Uff, kolejny ocalony.

3 maja 2012

Red and white

Jacie, pogoda dawno nie była tak przyjazna. Według wszelkich prognoz, dziś miało być paskudnie. Tymczasem podczas kilkugodzinnego spaceru spiekłam się na czerwono. Pasowałam do wszechobecnego biało-czerwonego klimatu. Dziś zdecydowanie nie pastele i nie neonowe kolory królowały na warszawskich ulicach. Ale co będę gadać.








Aż mnie wzięło dziś na skrapowanie. Ale po kilku godzinach w ostrym słońcu w domu usnęłam jak zabita. Chyba jakiś mały udar, mądrze, bardzo mądrze. Może teraz się wezmę za zabawę.
A w międzyczasie pokażę ostatnie dokonanie. Mało porywające, ale kluczowe dla mojego dobrego samopoczucia. Zostałam ostatnio obdarowana przyprawami w młynkach. Te jak wiadomo wystawiane są często na widok publiczny. A że nie mogłam znieść prezentowania przypraw w naćkanym opakowaniu fabrycznym, nieco je uspokoiłam.






Nie jest to może włoski design, ale nie jest też polskim designem supermarketowym. Ufff.


30 kwietnia 2012

Rozpoznaj mnie

Ach, ach, jak jara mnie myśl o scrapowym zlocie w Warszawie. Wreszcie będzie szansa poznać osobiście te babolce, które na co dzień podziwia się pisemnie. Rok temu wprawdzie wybrałam się na tę imprezę, ale kompletnie nikogo nie znałam, nikt też z pewnością nie kojarzył mnie. Tym razem powinno być inaczej. O ile oczywiście odważę się do kogoś podejść. Na wypadek, gdybym się nie odważyła, postanowiłam się obrandować. Będę wtedy gorąco liczyć, że ktoś podejdzie do mnie. Jeśli więc ktokolwiek chciałby mnie znaleźć, żeby np. prosto w oczy powiedzieć, że powinnam porzucić zabawy manualne, niech szuka takiego identyfikatora:


Machnęłam go ponownie zainspirowana metkowym wyzwaniem na blogu Pomorskie Craftuje. Bazą była metka otrzymana kiedyś w uroczej przesyłce od Tores (cmokasy raz jeszcze).


Nie wiem, czy ten identyfikator mnie zachwyca i czy wyraża mnie, ale na inny na razie nie mam koncepcji. Przynajmniej mam szansę zostać rozpoznana, ha!

28 kwietnia 2012

Bezmyślne hulanie

Zainspirowałam się codziennością. Kiedy wyciągnęłam dla siebie skarby z pudełka kolażowego i ułożyłam je w stosik, jakoś urzekły mnie w tym połączeniu. I już wiedziałam, że powstanie jakaś praca, na którą zużyję większość tych elementów. Dlatego motywem przewodnim dzisiejszego skrapa było właśnie wykorzystanie tych kolażowych zdobyczy, a nie jakiś konkretny temat. Zrobiłam więc absolutną rozsypankę z napisem, który wziął się od tego, że szukałam wyrazu na literę 'h'. Przy okazji powstał lift uroczej pracy Brises, wybranej przez jedną z naszych cudownych nowych Liftonoszek - monikęjacka.
Tak się ładnie złożyło, że wyciągnięte z pudełka rzeczy dobrze wpisywały się w tę kompozycję. Oto więc bezmyślny, hulaszczy skrap. Tadaaaaaaam.





Fotka to kolejna odsłona sesji z Anią Rydzewską (Pastel Atelier).

27 kwietnia 2012

Zaróżowiłam się

Oh deer! Ale paczuchę dostałam. Serce mi mocniej zabiło, gdy tylko zobaczyłam kopertę. Od razu było widać, że od Agi. Jakiś czas temu umówiłyśmy się na wymiankę. To była jeszcze ostrrra zima. Miały być albumy, ale uznałyśmy, że albumy możemy sobie machnąć same. Stanęło więc na niespodziankach. I w tym tygodniu wymiana triumfalnie nastąpiła. Nawet poczta się spisała i oba listy doręczyła w ciągu jednego dnia.
Ja wiedziałam tylko, że dostanę coś filcowego. Zasugerowałam fuksję i coś jeleniowatego. Twórczość Agi przerosła wszelkie wyobrażenia. Wpadły do mnie dwa miękkie jelonki...


Mój różowy zwierzyniec przyjął je z entuzjazmem...


 Moje piękne jeleniowe podkładki od razu trafiły na stół...


Jakby tego było mało, są jeszcze magnesiory i przydasie utrzymane w tej samej gamie kolorystycznej...



Po prostu serce rośnie i chciałabym wyściskać Agi. Ach, czemuś Ty tak dalekooooo???


Agi wspomniała, że przydałby się jej mały, torebkowy notes z fioletem i turkusem. Więc powstał...


Ale komuś tak skrapowo (i nie tylko) zdolnemu nie ma co dawać wyklejanek. Więc podziałałam w innych tematach. Do Agi poleciały stemple strugane ręcznie oraz mulinowe bransoletki, jak w podstawówce. Przypomniałam sobie o nich dzięki Antilight i wpadłam w szał tworzenia. Myślę, że niebawem całą rękę nimi owinę.


Nie mogę się już doczekać kolejnej wymiany, bo to niecierpliwe oczekiwanie jest tak cudowne. Dzięęęęki Agi!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...