4 lipca 2012

Złodziejaszek

No nie mogę wciąż zapomnieć o tej fantastycznej sobocie, bo ciągle przypominają mi o niej kolejne relacje fotograficzne. No to jeszcze podwędziłam kilka zdjęć od towarzyszek z sauny.

Dobrze załapać się na fotki Immacoli, bo się od razu lepiej wygląda:



wspominałam o wyskakiwaniu, jak Filip z konopii?





Przyczaił mnie także Natolinek:

Nie wiem, co ja tu robię

Jest kilka wstrętnych bab, które jeszcze zdjęć nie wrzuciły. Cóż za wyrafinowana podłość.

A zlot jeszcze trochę się przeciągnął, bo zamailowała do mnie Ulietta, która została w Warszawie dłużej i miała trochę czasu. W poniedziałek był więc mini-zlot i kilkugodzinne ploty. Lowe!


2 lipca 2012

Tymczasem w Warszawie [uwaga, nadmiar zdjęć]

Co to była za sobota. Wyczekiwałam jej jak na szpilkach. Tyle osób się zapowiedziało. Tyle sklepów. Tyle rzeczy nakupiłam z odbiorem na zlocie. No i nastała sobota. Nie udało mi się wcześniej opalić, schudnąć, ułożyć fryzury jak z Hollywood. Musiałam iść w całej okazałości. Nigdy nie spędziłam w saunie tylu godzin, ale to na pewno dobre dla zdrowia. Dla urody gorsze, jak włosy od razu klapną, twarz spływa, pot zalewa ubranie. Ale co tam. Na zdjęciach widać tylko część zniszczeń.
W zeszłym roku poszłam jako totalny świeżak. Bardziej na zakupy niż towarzysko. Bo nie znałam nikogo zupełnie. Dopiero potem poznałam blogi osób, którym wtedy zrobiłam zdjęcia. Teraz miałam już wielką nadzieję, że nawet jeśli ja będę się wstydziła do kogokolwiek podejść, to ktoś może pozna mnie. No i zdarzyły się takie baby, które skojarzyły ciocię Lejdi. Ja sama na szczęście też przewalczyłam swą naturę i podlazłam do mnóstwa dziewczyn. Jest na to fotograficzny materiał dowodowy. Może więc kilka obrazków i narracja.

Pozowanki z Natolinkiem

I podmiana na Magdę M.

Z Uliettą i Nulą w pełnym słońcu

Jaszka obraca kasą

A z Maryszą robimy dzióbek

Marysza chwilę wcześniej poinformowała mnie i Antilight, że ponoć Antilight ma przyjechać (pozdro, Marysz) :D

Anna Maria też obraca kasą


Jaszka rozrabia

Były też Spice Girls

I sposób na podwędzenie kilku taśm

Olennka ma komunikat

A Nulka się styrała


Była też przekochana Jyoti, która mnie dorwała do fotki

Było macanie żurnali na żywo









I mizianie z Ulą



Zachwyty...

c hichranie...

i Jaszka wyskakująca jak Filip z konopii

Z Immacolą też były dzióbki

One zawsze powinny występować w duecie

Ulala, jakie pikne prace

A te jakie zacne
Było też macanie nowych papierów

I zazdrosne spojrzenia tych, co papiery SODAlicious dopiero dostaną

Nie obyło się bez lansu z organizatorką

Marysza z tego lansu poczuła się jak gwiazda

Było też publiczne przebieranie na Dworcu Centralnym

A nawet testowanie, czy podłogi faktycznie zostały wyczyszczone przed Euro
Czyli cudny to był zlot, nie?

Zdjęć jest jeszcze dużo więcej, więc kto chce oglądać, niech klika. Można wypożyczać oczywiście.
Komu podobała się moja broszka, niech stuka do Asi raz dwa. Ona takie rzeczy w trzy minuty trzaska!

Teraz czekam, aż me zbyt duże lico pojawi się w setkach albumów, skrapów i innych akcesoriów.

I jeszcze, żeby nie było tylko jak w piśmie z modelkami, coś wykonanego ręcyma. Zrobiłam zakładkę do książki na literkowe wyzwanie konkursowe sklepu Lemonade. Niczego nie wygrałam, ale za to Anti zasugerowała, że może tego wymęczonego, śmierdzącego lakierem twora przygarnąć. To pewnie z litości, ale i tak bardzo mi miło.

statystują paznokcie Antilight i Maryszy

Mam nadzieję, że to nie jest jakaś obciachowa książka porno. Jakby co, to własność Maryszy

I zakładka z nową właścielką


No! To już chyba wszystko o zlocie. Może jeszcze pokażę Wam później foty ukradzione innym zlotowiczkom. Całuję wszystkie spotkane baby, a także te niespotkane - mam nadzieję, że nadrobimy.

29 czerwca 2012

A gdyby...

... potraktować szablon jako stempel? Taaaa, dokonałam przypadkowego odkrycia i teraz będę nadużywać. Jak to zwykle u mnie. Popryskałam sobie przez literowy szablon z SODAlicious a potem odłożyłam taki mokry farbą do dołu. I efekt mnie wzruszył. No i bawię się dalej. Mokry szablon rozkładam gdzie się da. Efekt jest taki jakiś punkowy w mojej ocenie.



Oprócz stemplowania szablonem zastosowałam tu jeszcze jeden nietypowy stempel. Jest w prawym górnym rogu. Kto zgadnie?

Literowy wzorek idealnie wpisał się też w moje nowe dokonanie. Posprzątałam w alfabetach! Ktoś kiedyś zebrał ładnie swoje w segregator, ale bardzo przepraszam, zapomniałam kto. Było to tak dawno po prostu. I ja od tego czasu nosiłam się z zamiarem bez większego skutku. W końcu, gdy po raz kolejny musiałam wojować w szufladzie z harmidrem literowym, zdobyłam się na porządki.


Moje skrapowe życie stało się lepsze. Naprawdę polecam. Doliczyłam się 40 różnych alfabetów, a na jutrzejszym zlocie mam do odbioru kolejną partię. Kocham literkiiii.

Tak apropos, kogo mam szansę jutro pomacać na żywo?

27 czerwca 2012

A to było tak...

Ależ mam podjarkę po wczorajszej udanej akcji urodzinowej. Chciałam wrzucić kilka fotek zza kulis, czyli jak wyglądały moje nieudane kartki z życzeniami i różne krzywe miny. Ale Luby niechcący wywalił mi w kosmos katalog ze zdjęciami oczekującymi na publikację. Wczorajszy wieczór spędził na próbie odzyskania straconego folderu, ale tylko część fotek udało się odzyskać. Akurat nie te z minami i życzeniami. Za to uratowały się zdjęcia towarów urodzinowych posłanych do Kasi pocztą.



Do jubilatki doszły akurat wczoraj, więc  dobrze wyczułam pocztowy szlak między Polską a Turcją. Poleciała oczywiście kartelucha, a do tego notes. Ten tajemniczy napis znaczy 'Kasia uczy się tureckiego'. To właśnie do tego krótkiego tłumaczenia potrzebna była mi pomoc Faba, jej narzeczonego. Bałam się, że gdy zapytam jakiegoś przypadkowego Turka, Kasia będzie miała na notesie napis: "Masz fajne cycki" albo "Fajna z ciebie dupa". Więc nie ryzykowałam. Dobrze wiem, jak uczynni Polacy potrafią przetłumaczyć obcokrajowcowi podstawowe zwroty. Potem biedacy witają się słowami "kurwa mać" i szerokim uśmiechem.
No ale otrzymałam wiarygodne tłumaczenie i Fab zaproponował wykręcenie jakiegoś internetowego numeru. Pomyślałam o zbiorczych życzeniach fotograficznych. Potem już powstała grupa operacyjna, która dniami i nocami na Fircyku omawiała każdy szczegół. Jestem pełna uznania, że zebrało się dziewięć osób z różnych stron Polski, które były w pełni zdeterminowane i nikt nie nawalił. Kiedy wcześniej próbowałam robić coś, gdzie musiałam polegać na innych, zazwyczaj szlag mnie trafiał i nic nie wychodziło. Bo nagle w ostatniej chwili komuś się odwidziało, ktoś zrobił tylko połowę swojego zadania, a jeszcze ktoś zapomniał. Ale widzę, że w blogowym świecie jest inaczej. I chwała Wam za to!

by Fab

26 czerwca 2012

Ćwierćwiecze worQshopa vol. 1

A kto z naaaaaaaaaami nie wypiiiiiije...
Czy wiecie, że dziś nasz drogi worQshop obchodzi urodziny? I to, uwaga, uwaga... 25. Tę wielką okazję należało jakoś uczcić. Przez kilka ostatnich dni kipiało w głowach, kipiało na tajnym flickrowym forum i wykipiało.


Kasiu, Drodzy Państwo, zapraszamy na blogową wycieczkę urodzinową worQshopa.

Zagajam jedynie i życząc stu lat w kreatywności, zapraszam dalej.


A teraz droga Kasiu, rozejrzyj się po tym blogasiu KLIK KLIK.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...