Czy ja pisałam, że urodziny mi się rozciągnęły? Jeszcze nie wiedziałam, że to nie koniec. W Londynie trwały kolejne dwa dni Pierwszego poszliśmy na brazyilijską ucztę, gdzie obżarliśmy się pyszności, opiliśmy caipirinhi, a ja zostałam obdarowana m.in. przecudownymi
Babushcupsami. Ale gospodarzom było mało i następnego dnia zostałam jeszcze uraczona pysznym jarkowym tiramisu i
piosenką. A to jeszcze nie było wszystko. Po przylocie zastałam w skrzynce awizo. Myślałam, że jakiś rachunek albo coś, co zamówiłam na eBayu i zapomniałam. Dlatego poszłam na pocztę po drodze do urzędu, z którego miałam odebrać dowód. Pani na poczcie już bez oglądania awiza wykrzykęła, że ma coś dla mnie. I już z daleka wiedziałam od kogo. Na wielkiej kopercie widniało charakterystyczne pismo
Agi oraz mnóstwo gwiazdek. Z tymże pakunkiem i bananem totalnym na dziobie, wędrowałam przez miasto, siedziałam w urzędzie i nawet niemożność odebrania dowodu z powodu braku prądu, nie zbiło mnie z tropu. W domu banan jeszcze urósł i twarz zaczęła mi niemal pękać. Bo w kopercie nie dość, że śliczna kartka, to jeszcze papiery, ćwieki, spinacze, sznureczki, no wszystko, wszystko, wszystko.
A to było tak:
Od razu zachciało mi się działać i Agowe gwiazdeczki pojawiły się już na skrapie z divami. Cenkju, szaleńcu.
A teraz chwila urodzinowych wspominek z Wysp:
 |
| Caipirinha urodzinowa, amci amci |
 |
| I urodzinowy kawał mięcha |
 |
| A właściwie były dwa dni wcześniej |
 |
| Kreacja na Erykę Badu |
 |
| Polecam |
 |
| Królestwo Jamiego Olivera |
 |
| Mogłabym tu zamieszkać |
 |
| Muszę to oskrapować |
 |
| Jest czym się chwalić |
 |
| Wystawy w Selfridżu jak zawsze niezastąpione |
 |
| Taaaaa |
 |
| Wieczór z Dirty Dancing był. Pełna kultura |
A wiecie, że wczoraj były urodziny bloga? A kto z naaaaami, nie wypije... itp.