Jestem tak pracowita, że właśnie zrobiłam ATC z owadem na wyzwanie Craft Artwork. Choć na napisanie czekają cztery artykuły, ja się wesoło opieprzam z klejem i farbami w łapach.
Na pewno jutro popracuję. A na razie w hołdzie pracowitości:
24 czerwca 2011
Wakacje w moim stylu
W ramach długiego weekendu będę się mocniej udzielać. Zaczynam od kolażu na wyzwanie Collage Caffe. Tym razem tniemy 'Twój Styl'. Ponieważ i tak mam go w domu, bo Luby w całej swej wspaniałomyślności, zaopatrzył mnie w roczną prenumeratę, to zadanie wydawało się proste. Okazało się jednak, że choć w przeciwieństwie do 'Sukcesu', tu można sporo poczytać, to graficznie jakoś mało powalająco. Po długich namysłach stworzyłam więc swój 'Wakacyjny regulamin', czyli bez czego wakacje nie mogą się obyć.
Oto efekt:
Oraz krótkie objaśnienie, ponieważ można nie skumać tego arcydzieła:
1. Morze - to chyba wiadomo. Nie ma wakacji bez morza. Bałtyk, Śródziemne, nie pogardzę też oceanem. Byleby mokre, zimne, słone i falujące.
2. Róż - kiedy w mojej szafie zaczyna przybywać różowych sukienek, bluzek, a w szufladzie pierścionków, bransoletek i korali, to na pewno są wakacje.
3. Taras - obok widnieje dopisek 'a raczej balkonik', bo tym właśnie dysponuję. W wakacje służy opalaniu, jedzeniu śniadań, a przede wszystkim rozwojowi duszy małego ogrodnika. Niestety kwiatki zazwyczaj nie podzielają mojego entuzjazmu i usychają.
4. Dieta - nie ma wakacji bez niej. Zawsze pierwsze zdjęcia w bikini są zbyt dobitne, by komukolwiek je pokazać. I zaczyna się walka. Trwa zazwyczaj jeden dzień i wymiękam. W końcu decyduję się na wzmożenie aktywności fizycznej i doprowadzam się do stanu choć ociupinę mniej otłuszczonego.
5. Lody - tu chyba nic dodawać nie trzeba.
Pewną inspiracją do stworzenia tego rozgardiaszu było cudo podpatrzone w 1001 pomysłów.
Zakochałam się w Smashu.
I nic mnie nie obchodzi, że taki zeszycik można sobie zrobić samemu, że nie potrzeba wymyślnych akcesoriów. Ja chcę, chcę, chcę! Chcem nawet!
Kolaż z 'Twojego Stylu' powinien być umieszczony właśnie w Smashu, ale niestety jest obecnie problem z wysyłką tego cuda w świat. Pozostaje więc majstrować żurnal samej.
Oto efekt:
Oraz krótkie objaśnienie, ponieważ można nie skumać tego arcydzieła:
1. Morze - to chyba wiadomo. Nie ma wakacji bez morza. Bałtyk, Śródziemne, nie pogardzę też oceanem. Byleby mokre, zimne, słone i falujące.
2. Róż - kiedy w mojej szafie zaczyna przybywać różowych sukienek, bluzek, a w szufladzie pierścionków, bransoletek i korali, to na pewno są wakacje.
3. Taras - obok widnieje dopisek 'a raczej balkonik', bo tym właśnie dysponuję. W wakacje służy opalaniu, jedzeniu śniadań, a przede wszystkim rozwojowi duszy małego ogrodnika. Niestety kwiatki zazwyczaj nie podzielają mojego entuzjazmu i usychają.
4. Dieta - nie ma wakacji bez niej. Zawsze pierwsze zdjęcia w bikini są zbyt dobitne, by komukolwiek je pokazać. I zaczyna się walka. Trwa zazwyczaj jeden dzień i wymiękam. W końcu decyduję się na wzmożenie aktywności fizycznej i doprowadzam się do stanu choć ociupinę mniej otłuszczonego.
5. Lody - tu chyba nic dodawać nie trzeba.
Pewną inspiracją do stworzenia tego rozgardiaszu było cudo podpatrzone w 1001 pomysłów.
Zakochałam się w Smashu.
I nic mnie nie obchodzi, że taki zeszycik można sobie zrobić samemu, że nie potrzeba wymyślnych akcesoriów. Ja chcę, chcę, chcę! Chcem nawet!
Kolaż z 'Twojego Stylu' powinien być umieszczony właśnie w Smashu, ale niestety jest obecnie problem z wysyłką tego cuda w świat. Pozostaje więc majstrować żurnal samej.
Niebiańsko
Pokrótce. Z przyjemnością odpowiadam na niebiańską fotogrę Art Piaskownicy. Uwielbiam błękitne niebo i białe obłoczki. Szczególnie w takie dni jak dziś, gdy niebo jest jedną wielką burą chmurą :/
Moje niebo z naturą ożywioną:
Moje niebo z naturą ożywioną:
19 czerwca 2011
Relacja ciut niedorobiona
Wybrałam się na zlot, bo nie można było przegapić. Niestety nie mam zbyt wielu wrażeń, bo wpadłam tylko na godzinkę. Potem trzeba było lecieć do babci. Pomyślałam, że chociaż pofotografuję, ale to chyba nie był mój dzień. Z fotek wyszło niewiele, bo a to ręka drgnęła, a to ciemno, a to duszno. I wiadomo, że złej baletnicy...
Ale oczywiście dokonałam kilku zakupów, popatrzyłam jakie cudowne rzeczy robią różne dziewczyny, napatrzeć się nie mogłam na dwie siostrzyczki zakonne, które w każdym stoisku zostawiały jakieś dzieło. Niestety nie udało się nikogo poznać. Za tłoczno, za mało czasu. Może za rok uda się bardziej skorzystać.
A tymczasem kilka fotek. Jeśli ktoś się odnajdzie na zdjęciu, może śmiało brać.
Ale oczywiście dokonałam kilku zakupów, popatrzyłam jakie cudowne rzeczy robią różne dziewczyny, napatrzeć się nie mogłam na dwie siostrzyczki zakonne, które w każdym stoisku zostawiały jakieś dzieło. Niestety nie udało się nikogo poznać. Za tłoczno, za mało czasu. Może za rok uda się bardziej skorzystać.
A tymczasem kilka fotek. Jeśli ktoś się odnajdzie na zdjęciu, może śmiało brać.
18 czerwca 2011
Bannerku, znudziłeś mi się
Trzeba było coś zmienić na blogu, bo już mi się znudził pierwotny layout. No to machnęłam hołd dla zakupoholizmu. Bannerek wykonany wyłącznie ze śmieci zebranych po ostatnim zakupowym szale. Zdjęcia, jak to zwykle w nocy, wyszły fatalnie. Mam nadzieję, że z rana uda mi się wszystko poprawić.
Dodane rano: już podmienione :)
Dodane rano: już podmienione :)
15 czerwca 2011
Jak zawsze bystra
No cóż, nie jestem najbardziej zorientowaną laską na świecie. Właśnie dziś przeczytałam o zlocie, który będzie już w tę sobotę. Pierwsza myśl, to że babcia robi imieniny i dupa. Ale po przyjrzeniu się mapce wyszło na to, że impreza odbywa się rzut kamieniem od babcinego lokalu. I nie ma już wymówki. Zresztą ile razy widziałam informacje o zlotach gdzieś w Krakowie czy Wrocławiu, myślałam sobie, że w Warszawie jakoś niemrawo. No i wreszcie jest. Pooglądam sobie hendmejdowe idolki na żywo. Juppi.
12 czerwca 2011
Przepis nr 8 - szpinak i robótki ręczne
Ale mnie wzięło w ten weekend. Chyba konieczność powrotu do rzeczywistości po urlopie motywuje mnie do robienia czegokolwiek innego.
Od 100 lat nie pojawiło się nic w mojej książce z przepisami. A że ostatnio z braku obiadowej koncepcji wypracowałam recepturę tarty szpinakowej, trzeba było ten moment uwiecznić.
Zdobyłam się nawet na chwilę dziergania na drutach, bo strona była jakaś taka mroczna.
Od 100 lat nie pojawiło się nic w mojej książce z przepisami. A że ostatnio z braku obiadowej koncepcji wypracowałam recepturę tarty szpinakowej, trzeba było ten moment uwiecznić.
Zdobyłam się nawet na chwilę dziergania na drutach, bo strona była jakaś taka mroczna.
Subskrybuj:
Posty (Atom)